Studia w USA to nagroda

0
923

W mistrzostwach Polski w Lublinie Julia Koluch znów miała powody do radości. Młoda pływaczka będzie mogła rozwijać swoje umiejętności w USA. Julia Koluch opowiada nam o sporcie, treningach i przyszłości.

Masz fantastyczne wspomnienia z Lublina. Złoto na 200 metrów stylem grzbietowym wśród juniorów i brąz w zmaganiach seniorów. Pełna satysfakcja?

Myślę, że każdemu sportowcowi poczucie pełnej satysfakcji towarzyszy w momencie bicia rekordu życiowego. Mi niestety do tego zabrakło 57 setnych sekundy. Cieszy mnie jednak fakt, że sięgnęłam po raz kolejny po złoto w kategorii juniorskiej i co najważniejsze – zdobyłam swój pierwszy seniorski krążek na krótkiej pływalni.

Co to znaczy, że wygrałaś walkę z własną głową?

Nie ukrywam, że tegoroczne przygotowania do mistrzostw Polski były dla mnie sporym wyzwaniem pod względem organizacyjnym i nie obyło się też bez małych komplikacji. Jestem w klasie maturalnej, więc natłok materiału do nauki jest naprawdę duży, dodatkowo doszły przygotowania do dwóch egzaminów międzynarodowych i niestety pechowo miesiąc przed główną imprezą przytrafiło mi się zapalenie ucha. Wiedziałam, że zaistniałe czynniki zdecydowanie nie pomogły mi w przygotowaniach, a moja forma najnormalniej w świecie jest pod znakiem zapytania. I tutaj ogromne podziękowania dla mojej pani psycholog, bo to właśnie dzięki niej zwiększyłam świadomość własnego umysłu. Zmieniając nastawienie treningiem mentalnym, udało mi się popłynąć na najwyższym możliwym dla mnie na tamten moment poziomie.

Wracając do wywalczonego brązu wśród seniorek, to kolejny medal w rywalizacji na tym poziomie. W Łodzi również stałaś na podium. Czujesz się już „pełnoprawną” seniorką?

Tak, rzeczywiście medal zdobyty w Lublinie był moim drugim w kategorii seniorów, ale warto też dodać, że ostatniego dnia mistrzostw do kolejnego – tym razem na 100 metrów – zabrakło mi zaledwie 7 setnych sekundy! Chociaż zakończyłam rywalizację w kategorii juniorskiej do 23. roku życia, pozostaję „młodzieżowcem” i tego się trzymajmy póki co! (śmiech)

Amerykański sen – niejeden by chciał, niejeden marzy, brzmi pięknie. W twoim przypadku zaczyna się spełniać.

Myślę, że akurat w moim przypadku nie jest to ani „amerykański sen”, ani „amerykańskie marzenie”, a bardziej „amerykański cel”. Od zawsze marzyłam, aby studiować za oceanem. Swój wylot na studia do USA traktuję jako nagrodę za 12 lat pracy tutaj, w Polsce. Po powrocie z mistrzostw świata w Indianapolis w 2017 r. nie miałam już żadnych wątpliwości, że chcę poznać tamtejszą kulturę, ludzi i zamieszkać chociaż na kilka lat.

Na Uniwersytecie Iowa będziesz miała wszystko, co potrzebne do sportowego rozwoju. Czy musisz spełnić jakieś warunki, abyś mogła startować w zawodach?

To fakt, warunki są niesamowite; żadna uczelnia w Polsce nie jest w stanie zapewnić mi chociaż w małym stopniu tego, co oferuje mi University of Iowa. W Stanach będę startowała głównie w zawodach między szkołami a także między innymi stanami.

W Polsce będziesz się jednak pojawiała.

Jeśli chodzi o starty na arenie krajowej, będę wracała do Polski dwa razy w roku: w grudniu oraz w maju na główne mistrzostwa Polski i tam będę reprezentowała klub z Pruszkowa.

Ważną rolę w Twojej karierze na pewno odegrał klub UKS Armexim Kapry Pruszków.

Myślę, że można śmiało powiedzieć, iż klub odegrał kluczową rolę w moim rozwoju sportowym, ponieważ mimo współpracy z kilkoma trenerami, barwy pruszkowskiego klubu reprezentuję nieprzerwanie od 2008 roku.

W przypadku młodych sportowców często dyskutuje się o roli rodziców. Twoi spisali się na medal.

Zgodzę się w 100%! U mnie w domu każdy z nas miał swoje zadanie. Mama od zawsze była fantastyczna w planowaniu i organizacji, tata natomiast odpowiadał za zawożenie mnie na treningi, dietę pudełkową i suplementację, a mi tak naprawdę zostało tylko trenować (śmiech)! Chociaż wydaje mi się, że od najmłodszych lat byłam świadomym zawodnikiem, trenowałam i startowałam w zawodach dla siebie, bo sprawiało mi to po prostu przyjemność, to uśmiech z podium zawsze był właśnie do tej trójki: mamy, taty i oczywiście mojego młodszego brata Franciszka.

Jako nastolatka zawsze miałaś napięty grafik, jednak twoim znakiem rozpoznawczym zawsze był i jest uśmiech. Skąd w Tobie tyle energii i radości?

Bardzo miło mi to słyszeć! Rzeczywiście dosyć często spotykam się na zawodach z miłym odbiorem mojej osoby. Myślę, że z natury jestem osobą pogodną i pozytywną. Staram się dzielić z innymi energią, która budzi się we mnie mam wrażenie codziennie rano na nowo! (uśmiech)

Charakteryzuje Cię pokora i ciężka praca. Do pływania podchodzisz profesjonalnie. Masz w głowie wizję swojej kariery?

Nie odbiegam aż tak w przyszłość, na razie skupiam się na tym co jest tu i teraz. Znam siebie, znam swój charakter i chyba właśnie to pozwala mi się nie martwić o swoją przyszłość. Wiem, że dam sobie radę.

Co obecnie jest dla Ciebie jako sportowca najważniejsze?

Radość z tego, co robię. Lubię jeździć na zawody, poznawać nowych ludzi, odwiedzać nowe miejsca i przede wszystkim uwielbiam się ścigać. Nigdy nie znudzi mi się uczucie, gdy dopływam do ściany, patrzę na tablicę wyników, a potem mogę mieć satysfakcję z osiągniętego wyniku.