Reklama

Z Grodziska dookoła świata

55 lat temu, 29 kwietnia 1969 roku - Leonid Teliga ukończył w Casablance samotny rejs dookoła świata na jachcie „Opty”. W jego trakcie walczył nie tylko z morzem, ale i nowotworem. Zmarł 11 miesięcy po zamknięciu pętli wokół kuli ziemskiej.
Z Grodziska dookoła świata
Fragment muralu w Grodzisku Mazowieckim.

Autor: Sławomir Sadowski

Tę rocznicę  Grodzisk Mazowiecki uczcił spotkaniem autorskim z Wiesławą Śleszyńską – autorką książki „Oczy pełne morza. Leonid Teliga i jego miasto – Grodzisk Mazowiecki” oraz Andrzejem Jaźwińskim - żeglarzem, instruktorem jachtowym, który przez wiele lat pracował na luksusowym jachcie prywatnego armatora i autora książki „Smak jachtingu”. Dzieciństwo i młodość L. Teliga spędził w Grodzisku Mazowieckim. Tu chodził do szkoły i tu obudziło się jego zainteresowanie żeglarstwem.

Jak to się stało, że urodzony 28 maja 1917 roku w Wiaźmie na terenie Rosji w powiecie smoleńskim Leonid Teliga znalazł się w Grodzisku Mazowieckim? Jego ojciec studiował medycynę w Moskwie, a potem jako lekarz musiał iść na front do wojskowych szpitali. Matka Leonida – Eudoksja po odzyskaniu przez Polskę niepodległości wróciła do kraju z dwoma synami – Leonidem i Stanisławem. Los rzucił rodzinę do Grodziska, gdzie zamieszkali w budynku fabrycznym należącym do byłej Octówki, czyli zakładów chemicznych. Matka była z zawodu pielęgniarką. Po wojnie pracowała w szpitalu w Milanówku, ale opiekę pielęgniarską sprawowała też nad pracownikami Octówki. Rodzina nie doczekała się na ojca, który gdzieś pozostał po wojnie i założył nową rodzinę. 

Zamiast żaglówki wojskowy samolot

Pocieszeniem dla niektórych dzisiejszych uczniów kończących rok szkolny niech będzie fakt, że Teliga nie uczył się dobrze, co potwierdzają oceny na świadectwach z grodziskich szkół. W dni targowe wyrywał włosy z końskich ogonów, robił wędki i łowił ryby. Od początku uwielbiał wodę. Bibliotekarki podsuwały mu również lektury, oczywiście z morzem w roli głównej. W 1937 r. w Jastarni ukończył kurs żeglarski. Po wybuchu II wojny światowej walczył pod Tomaszowem Mazowieckim. Ranny uciekł z okrążenia i przedziera się na wschód. Po wielu perypetiach znalazł się w Związku Radzieckim. W Rostowie nad Donem został rybakiem. W 1942 r. wstąpił do tworzącej się Armii Polskiej. Na Bliskim Wschodzie dowodził kompanią piechoty. Wobec zapotrzebowania na lotników przeszedł w Kanadzie szkolenie lotnicze. Koniec wojny zastał go w Anglii, gdzie latał w polskim dywizjonie 303 imienia Ziemi Mazowieckiej jako strzelec pokładowy i nawigator. Bombardował niemieckie ośrodki przemysłowe w Kolonii i Berlinie. Po zakończeniu wojny odbył dwuletni kurs języka angielskiego w Oksfordzie, w Londynie studiował ekonomię. 

W 1947 roku L. Teliga wrócił do kraju. Zamieszkał w Warszawie. Pracował m.in. w „Sztandarze Młodych”. W 1948 roku ożenił się z koleżanką z Ministerstwa Spraw Zagranicznych – Wandą, ale małżeństwo szybko się skończyło. Towarzyszką życiową Teligi w okresie poprzedzającym rejs dookoła świata i po rejsie była, związana z Grodziskiem Mazowieckim rzeźbiarka Anna Dębska. W latach 1960-1963 jest korespondentem Polskiej Agencji Prasowej w Rzymie. 

Marzenia o opłynięciu świata z lat dziecinnych nie dawały mu spokoju. Odkładał grosz do grosza na budowę jachtu. Banderę na jachcie podniesiono 1 października 1966 roku. Nie były to czasy sponsorów jak dzisiaj, więc na żaglach próżno szukać logotypów firm. Przed rejsem w jego warszawskim mieszkaniu prawie nic nie zostało. Nazwa jachtu „Opty”, to skrót od słowa „optymista”. Teliga zbierając pieniądze na jego budowę mawiał: „Jeśli uda mi się zbudować ten jacht, nazwę go OPTY–mista, jeśli nie, to zawsze starczy mi kajak, który nazwę PESY–mista i popłynę nim na jeziora mazurskie”.

Dom, w którym mieszkał Leonid Teliga. / zdj. Sławomir Sadowski

Walka z żywiołem i chorobą

Z Casablanki, z workiem leków (prawie 80 pozycji), wypłynął 25 stycznia 1967 roku. Potem przez Wyspy Kanaryjskie, Barbados, Kanał Panamski, Galapagos, Markizy, Tahiti dotarł do Fidżi. Żadnych rekordów nie pobił oprócz jednego - z Fidżi do Dakaru w 165 dni. W owym czasie była to najdłużej trwająca samotna żegluga bez zawijania do portu. W trakcie całego rejsu wysyłał kartki pocztowe do przyjaciół z Grodziska. Na Tahiti sam skonstruował  samoster. Może trudno to sobie dzisiaj wyobrazić, ale łączności satelitarnej i telefonów komórkowych wtedy nie było. 

- Wybrał dla siebie trasę najbardziej rozsądną – przyznaje A. Jaźwiński. Czy Teliga spieszył się z odbyciem rejsu dookoła świata zdając sobie sprawę, że jest poważnie chory czy też choroba była następstwem wyczerpującego rejsu – nie wiadomo.

Do Casablanki Teliga powrócił 29 kwietnia 1969 i zaraz odleciał samolotem Air France. Na warszawskim lotnisku Okęcie czekała na niego karetka. W szpitalu, gdzie przeszedł operację, potwierdziły się wszystkie diagnozy. Zdążył jeszcze uporządkować notatki, napisać dwie broszurki o rejsie, kilkakrotnie spotkać się z publicznością, w tym w Grodzisku Mazowieckim. Opowiadał jak walczył z żywiołem, cieszył się, że wygrał z morzem, jednak przegrał z rakiem - 21 maja 1970 roku. Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Teliga na każdym kroku

W Grodzisku Mazowieckim do dzisiaj jest chyba najwięcej w Polsce miejsc, obiektów i organizacji związanych z L. Teligą: ulica, hufiec harcerski, klub żeglarski, jedyny w Polsce pomnik i wreszcie Szkoła Podstawowa Nr 5 im. Leonida Teligi, w której pracuje autorka książki i posiadająca m.in. wśród pamiątek jego worek żeglarski. Były burmistrz miasta Grzegorz Benedykciński, a obecnie radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego przyznaje, że na jego zamiłowanie do żeglarstwa duży wpływ miała postać L. Teligi. Jacht „Opty” oglądać można w Narodowym Muzeum Morskim Gdańsku, choć były plany sprowadzenia go do Grodziska.

W. Śleszyńska mówi, że Karol Teliga – bratanek Leonida zachęca ją do pogłębienia tematu związanego z rejsem dookoła świata w czasach gomułkowskiej Polski. Czy tak się stanie?  Zobaczymy.

Dzisiaj możemy wybierać między żeglarstwem, a droższym jachtingiem i być jak kapitan Roman Paszke. Za czasów Teligi takiego wyboru nie było. A wakacje i sezon urlopowy za pasem.

CZYTAJ TEŻ:



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama
Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się w powiecie piaseczyńskim.
Najciekawsze wiadomości z przegladregionalny.pl znajdziesz w Google News!
 
Reklama
TYNKI GIPSOWE I TRADYCYJNE TYNKI GIPSOWE I TRADYCYJNE Tynki gipsowe i tradycyjne, zapraszam do kontaktu 604415352Kompleksowe prace tynkarskie w Twoim domu.Od ponad 20 lat specjalizujemy się w wykonywaniu cementowo-wapiennych i gipsowych tynków maszynowych oraz tradycyjnych. Wyróżnia nas wieloletnie doświadczenie i wąska specjalizacja, dzięki której możesz zyskać pewność, że Twoje tynki będą wykonane bardzo szybko i solidnie. Nasz zespół tynkarski pracuje przede wszystkim na terenie województwa mazowieckiego. Realizujemy zlecenia zarówno w budynkach użyteczności publicznej oraz w magazynach, jak również w domach jednorodzinnych i mieszkaniach. Wszystko po to, by pomieszczenia były perfekcyjnie chronione przed czynnikami zewnętrznymi. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą oraz do kontaktu.Tynki maszynoweStworzone z myślą o tynkowaniu większych powierzchni, pozwalają na efektywniejsze zabezpieczanie ścian w porównaniu do metod klasycznych. Tynki maszynowe wykonuje się przy wykorzystaniu aplikacji maszynowych, dzięki czemu sam proces nakładania tynku jest bardzo szybki. Ten rodzaj tynków bywa często stosowany np. w hotelach czy w szpitalach, a także w innych budynkach wyróżniających się dużym metrażem. Co ważne, tynkowane maszynowe może przebiegać nawet 3 razy szybciej w porównaniu do tradycyjnego tynkowania z wykorzystaniem betoniarki. To optymalny wybór dla osób, którym zależy na maksymalnym skróceniu prac wykonawczych.Tynki cementowo-wapienneTradycyjne, solidne tynki, które można stosować zarówno we wnętrzach pomieszczeń, jak i na zewnątrz. Ich zaletą jest duża wytrzymałość i zapewnienie lepszej ochrony ścian przed pękaniem. Ponadto tynki cementowo-wapienne pochłaniają nadmiar wilgoci, a więc chronią przed rozwojem grzybów na ścianach. To optymalny wybór dla całego domu, w tym do miejsc typu kuchnia czy łazienka. Tynki cementowo-wapienne wyróżnia doskonała trwałość, dlatego często wybiera się je do pomieszczeń, w których łatwo o uszkodzenia mechaniczne, np. do warsztatów. Nakładanie takiego tynku jest jednak pracochłonne, dlatego warto wybierać do tego zadania doświadczoną ekipę.Tynki gipsoweUniwersalny sposób tynkowania ścian, który zapewnia perfekcyjnie gładką powierzchnię. Tynki gipsowe są jedną z najchętniej wybieranych metod gipsowania ścian oraz sufitów. Taki tynk gwarantuje uzyskanie maksymalnie gładkiej powierzchni w pomieszczeniu, dzięki czemu nie musisz stosować opcjonalnej warstwy gładzi. Jednocześnie tynki gipsowe wyróżniają się przyjaznym, ekologicznym składem, dlatego są częstym wyborem do domów czy mieszkań. Ułatwiają też utrzymanie optymalnego poziomu wilgotności w pomieszczeniach, a więc w efekcie powietrze w pokoju nie jest ani zbyt suche, ani zbyt wilgotne. Nie powinno się jednak stosować ich w miejscach, w których wilgotność przekracza 70%.https://tynki-maszynowe.eu/ Jeśli jesteś zainteresowany usługami tynkowania w województwie mazowieckim, skontaktuj się z nami, by zarezerwować ekipę jeszcze dziś! Nie musisz czekać wiele miesięcy na wolny termin. W firmie Wukowicz pracuje aż 12 różnych ekip tynkarskich. Dzięki temu możemy zagwarantować ciągłość tynkowania w Warszawie i innych miastach na terenie województwa mazowieckiego. Postaw na dobrą jakość, sprawdzoną firmę i szybką realizację. Wybierz usługi tynkarskie PPHU Tynki Karol Wukowiczi ciesz się solidnym wykonaniem! 
Reklama
Reklama