Ach ten tajemniczy wiek XVIII, pełen wydarzeń, których genezę i finał może rozwikłać tylko biegły w swoim fachu historyk. Historyk, który łatwo porusza się w wydarzeniach epoki, zna kilka języków, najlepiej łacinę, francuski i niemiecki, koniecznie rosyjski, polski zdecydowanie. Dlaczego aż tyle? Bo dokumenty dotyczące Polski rozsiane są po archiwach całej Europy i jeśli się zrozumie koligacje magnackich rodzin, politykę dworów europejskich i nie tylko europejskich, to może dojdzie się do prawdy. Znajdzie odpowiedź na pytanie dlaczego przyjaciel hetmana Branickiego, kochanek jego żony Izabelli, został szwagrem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i jednym z największych magnatów polskich. A także o tym, dlaczego Andrzej Mokronowski, bo o nim tu mowa, wybrał Jordanowice pod Grodziskiem do zamieszkania. Ciekawych gości tu zapraszał. Wymienię tu np. Ignacego Krasickiego i Adama Naruszewicza i innych, którzy uczestniczyli w obiadach czwartkowych u króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, jak i on sam, Mokronowski uczestniczył. Co było genezą, że właśnie teraz zainteresowałam się Jordanowicami? Odpowiem:

Dwór w Jordanowicach w 2026 r. ma około 250 lat
Modernizacja dworu nazywanego w Grodzisku Mazowieckim „dworem Skarbków” rozpoczęła się w 2024 r. i obejmowała uszczelnienie dachu, wymianę okien, drzwi zewnętrznych, termoizolacji fundamentów. Działania szły w kierunku poprawienia kondycji budynku, wyeliminowanie zagrożenia wilgocią, a wszystko to z dbałością o odtworzenie tego co zabytkowe, zgodne z epoką, w której budynek był budowany. Zabrano się również za otoczenie dworu, które kiedyś przed wiekami zachwycało gości. I o ile sam budynek był uważany za skromny, to park wokół niego robił wrażenia swoją urodą i zadbaniem. I właśnie nieopodal budynku wiosną tego roku (2026) podczas badań archeologicznych odkryto fragment muru ceglanego o długości dziesięciu metrów i wysokości jednego metra, szerokości do pół metra. Po wstępnej analizie sposobu kładzenia cegły, jakości cegły i zaprawy można przypuszczać, że mur jest rówieśnikiem dworu i być może był obiektem wchodzącym w skład zabudowań gospodarczych.

Odwiedziny w Jordanowicach
Gdy kilka lat temu przyjechałam do Grodziska Mazowieckiego dwór w Jordanowicach wydał mi się skromnym budynkiem, dość ubogim jak na historie rodzin, które były w jego posiadaniu przez dziesięciolecia. Mieściła się we dworze wówczas szkoła muzyczna. Była sobota i nie miałam nadziei na to, że wejdę do środka budynku i będę mogła zobaczyć słynny gabinet Izabelli Branickiej z Poniatowskich, bo też jej historia bardzo mnie ciekawiła. Tymczasem zaproszono mnie do wnętrza i pozwolono być w gabinecie Izabelli ile tylko dusza zapragnie i nasyci się tym co tu zobaczy. Treść i wykonanie malowideł urzeka. Nie są to skromne malowidła, tylko najpiękniejsze jakie warto obejrzeć, gdy już się dostatecznie dużo widziało w warszawskich Łazienkach. O malowidłach w Jordanowicach bardzo ciekawie opowiada dr hab. Aleksandra Bernatowicz profesor IS PAN w swojej książce pod tytułem „Niepodobne do rzeczywistości” w podtytule „Malowana groteska w rezydencjach Warszawy i Mazowsza 1777 – 1820”. Wiemy, że autorem polichromii w gabinecie, często uważanym za westybul, czemu dr hab. Bernatowicz stanowczo zaprzecza, jest Jan Bogumił Plersch. Na szczęście pewność, że to właśnie on jest autorem, potwierdzają liczne dokumenty znajdujące się w AGAD. Trzeba było to sprawdzić, bo najpierw prace dekoratorskie zaproponowano Antoniemu Herliczce, którego twórczość można oglądać w Łazienkach i są na to dowody, że właśnie on miał zdobić dwór w Jordanowicach, ale stało się inaczej. Być może, że zadecydowała tu moda na nowe, a Herliczka stał się demo de. Zapewne decydował tu gust króla, a Izabella była jego siostrą i miała bliski kontakt z artystami, których Poniatowski w danej chwili popierał. Oto co pisze o pomieszczeniu, w którym zasiadłam i wpatrywałam się w ściany i drzwi, zachwycona tym co widzę, dr. Aleksandra Bernatowicz:

„Pomieszczenie dekorowane groteską zajmuje centralną część traktu zachodniego i najpewniej pełniło funkcje gabinetu (niekiedy zwane było błędnie westybulem). Wnętrze zaprojektowano na planie ośmioboku o czterech bokach dłuższych i czterech krótszych (ściany narożne).”
i dalej:
„Wszystkie ściany (wraz z szafami wnękowymi), dwoje drzwi (na osi północ południe) oraz fasetę pokrywa polichromia o charakterze groteskowym, wkomponowana w pola różnej wielkości.”
Patrzyłam na te tajemnicze postacie symbolizujące żywioły wody, ziemi i powietrza, bogów o twarzach, być może wtedy komuś znajomych, zabawnych kobietach sfinksach. Przyglądałam się postaci Terpsychory, muzy poezji i tańca, analizowałam dziecko z zapaloną pochodnią, co ma oświetlać drogę, próbowałam zrozumieć. Myślałam o Izabelli Branickiej, co nadzorowała te prace malarskie. Chciałam, aby mi opowiedziała o każdym symbolu tej polichromii. I o tym, czy jest tu zaklęty w symbolach przekaz dla przyszłych pokoleń. A może są tu tajemnicze znaki wolnomularskie, co nie byłoby dziwne, bo gospodarz był mistrzem zakonu, związany z masonerią i w Jordanowicach urządzał częste tu spotkania.

Jordanowice Mokronowskich
Historia dworu w Jordanowicach i familii Mokronowskich rozpoczyna się w tym terenie przed rokiem 1623. Andrzej Mokronowski był kolejnym spadkobiercą, urodzony w 1713 r.. Był wojewodą mazowieckim i wolnomularzem. Niezwykle aktywny w życiu politycznym, związany z dworem francuskim tajną umową, z hetmanem Janem Klemensem Branickim przyjaźnią i wspólną wolą działania. Miał opinię bardzo przystojnego mężczyzny.
Dość skomplikowany był to układ. 60-letni Branicki ze względów politycznych ożeniony z 18-letnią Izabellą Poniatowską dość szybko przestał się żoną interesować, niezazdrosny o nią dał pozwolenie na związek z Andrzejem, który to związek trwał 20 lat i zalegalizował się dopiero po śmierci Branickiego w 1771 r. I tu znów tajemnica. Izabella dziedziczyła cały majątek hetmana i ślub z Mokronowskim musiał być tajemnicą i na specjalnych warunkach. Było to małżeństwo morganatyczne. Izabella i Andrzej postanowili rozbudować dwór w Jordanowicach i jak już pisałam odpowiednio zgodnie z epoką ozdobić.
Dwór nazywa się obecnie Dworem Skarbka, gdyż w 1869 kupił go hrabia Henryk Skarbek i pozostał w rękach rodziny Skarbków do 1911 r.
Dwór w Jordanowicach to perła pośród zabytków Mazowsza i cieszy to, że jest zadbany i czyni się starania o jego doskonały stan techniczny. Czekamy na dalsze informacje o odkryciach archeologicznych.
















![[AKTUALIZACJA] Busem wprost pod koparkę na przejeździe WKD! [AKTUALIZACJA] Busem wprost pod koparkę na przejeździe WKD!](https://static2.przegladregionalny.pl/data/articles/sm-4x3-busem-wprost-pod-koparke-na-przejezdzie-wkd-1779275335.jpg)



![[AKTUALIZACJA] Busem wprost pod koparkę na przejeździe WKD!](https://static2.przegladregionalny.pl/data/articles/sm-16x9-busem-wprost-pod-koparke-na-przejezdzie-wkd-1779275335.jpg)





Napisz komentarz
Komentarze