Jaktorów, jakiego nie znacie! Finał opowieści

Zakończenie podróży do Jaktorowa, czyli o strzałach w pociągu i ich przyczynach, o aferzyście co był nazywany królem bawełny i architekturze kościoła
Jaktorów, jakiego nie znacie! Finał opowieści
Pocztówka. Na fotografii Zakłady w Żyrardowie.

Źródło: zbiory autorki

W pociągu podmiejskim, w przedziale drugiej klasy siedział wytworny pan i palił cygaro. Był rok 1909 i co nie jest dziwne, nikt nie zwracał uwagi na palącego starszego mężczyznę, więc woń cygara napełniała przedział. Pociąg od strony Żyrardowa zbliżał się do małej stacyjki Jaktorów. W pociągu panowała senna atmosfera, ale gdy w końcu trzeba było wysiadać w Jaktorowie, a sporo tu było chętnych do opuszczenia pociągu, zrobiło się zamieszanie. Do Jaktorowa dojeżdżali pracownicy filii Zakładów Lniarskich z Żyrardowa, czyli do Zakładów Bielnika. Do pasażera palącego cygaro podszedł robotnik, wyjął rewolwer i dwoma celnymi strzałami zastrzelił go. Zabitym okazał się generalny sekretarz Zakładów Żyrardowskich. Miał opinię wielkiego wyzyskiwacz i tyrana. Co więcej? Lubił donosić policji o działaczach robotniczych partii PPS.

Kościół w Jaktorowie fot: z albumu upamiętniającego ks.dr. Kardynała Aleksandra Kakowskiego 

Od czasu tego zabójstwa władze ustanowiły w Jaktorowie posterunek żandarmerii, bo doszło do ich świadomości, że skończyły się czasy uległych robotników. Wyzyskiwacze zaczęli się czuć niepewnie. I oto w 1929 r. dyrektor Żyrardowskich Zakładów pan Kochler zwrócił się do magistratu , aby na ich koszt wycieli drzewa przed jego oknem, bo obawia się, że ktoś może wejść na drzewo i go zastrzelić, a mieszkał na pierwszym piętrze. W tych czasach dyrektorem zakładów był Francuz Marceli Boussac, bardzo bogaty gość, nazywany królem bawełny. Miał ogromne wpływy na całym świecie. Był zwykłym złodziejem i aferzystą, a swój majątek zgromadził na bezceremonialnym okradaniu w czasie wojny francuskiej armii. Liczono, że posiada 100. milionów franków, podczas gdy emeryt całe życie pracujący w kierowanych przez niego zakładach, otrzymuje emeryturę w wysokości 20 zł. miesięcznie.

Relacje w zakładzie w 1932 r. budzą zdziwienie

Po zakładzie chodzi człowiek nazywany racjonalizatorem, którego praca polega na tym, że przygląda się robotnikom i kombinuje kogo by tu zwolnić, albo kto mógłby wykonywać pracę za dwóch w ciągu tej samej ilości godzin pracy i tego samego wynagrodzenia. Sądził, że ma nieograniczoną władzę. Pewnego dnia podszedł do kobiety pracującej na akord, na boku jej warsztatu tkackiego leżały odpadki, kobieta te odpadki sprzątała co jakiś czas, ale też skupiona była na wykonaniu pracy w systemie akordu. Racjonalizator wskazał na odpadki i rozkazał – podnieś! I tu nastąpiła zdumiewająca reakcja kobiety. Odpowiedziała:  sam podnieś, ja teraz nie mam czasu. Sprawa trafiła do dyrekcji. Zażądano od kobiety przeprosin. Nie przeprosiła. I jak pisze świadek wydarzenia: „dyrekcja zlękła się obudzonej godności ludzkiej”. Dość dziwna jest ta relacja dziennikarza o sytuacji między tkaczką a racjonalizatorem, bo sytuacja miała miejsce w 1932 r. a opisano ją w gazecie Robotnik, można by było sądzić, że w tych latach sytuacja robotników zmieniła się na lepsze w porównaniu do roku 1905r. Wówczas pisano, że w wielu fabrykach były mniejsze lub większe zatargi między robotnikami i przełożonymi. Dochodziło nawet do wywożenia na taczkach majstrów traktujących robotników z góry. W Żyrardowie na 50. wysokich stanowisk w dziale technicznym tylko dwa zajmowali Polacy, z których jeden był dyrektorem bielnika w Jaktorowie, a drugi dyrektorem farbiarni. Polscy inżynierowie wykazywali dużo taktu w stosunkach do niższych stopniem pracowników. Gorzej układała się współpraca z inżynierami angielskimi i niemieckimi. I wtedy, w roku 1905 wysnuto wniosek, że brak porozumienia wynika z bariery językowej i najlepiej jak polskim robotnikiem kieruje inżynier Polak. No taki wniosek. Chwalono dobrą organizację pracy w bielniku w Jaktorowie i farbiarni w Żyrardowie.

Podczas II wojny światowej Zakłady Bielnika w Jaktorowie zaczęły tracić na znaczeniu, ich ostateczny upadek nastąpił w latach 90. XX w.

Wnętrze kościoła w Jaktorowie fot: z albumu up. ks. dr. Kardynała Aleksandra Kakowskiego

Budowa kościoła w Jaktorowie

Ponieważ doszłam do roku 1932 w historii Jaktorowa zakończę historię jaktorowskiego cmentarza i kościoła. Znawca architektury tak opisuje wygląd kościoła w albumie z 1936 r. poświęconym budowniczemu księdzu dr. kardynałowi Aleksandrowi Kakowskiemu metropolicie warszawskiemu: „Murowany kościół św. Stanisława B.M. i św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Jaktorowie jest modernistyczną trawestacją wzorów gotyckich (absyda) i barokowych (attyka na frontonie). Kościół nie jest sklepiony, posiada tylko strop drewniany.” W czasach gdy sporządzano ten opis ściany zewnętrzne świątyni nie były tynkowane, otynkowano tylko attykę, co czyniło, że kościół przypominał wówczas zabytki w stylu romańskim. Ciekawe we wnętrzu jest to, że bardziej przypomina ono wnętrze sali teatralnej niż świątyni. Zamieszczam zdjęcia z czasów, gdy kościół tak wyglądał i rzeczywiście to co na nich widać, jest fascynujące.  Nic w tej fascynacji nie jest dziwne, wszak jak już pisałam architektem kościoła był Stefan Szyller - konserwator zabytków i znakomity architekt, twórca gmachu głównego Politechniki Warszawskiej, gmachu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, bramy oraz dawnej biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, neorenesansowego wystroju architektonicznego mostu Poniatowskiego w Warszawie (wieżyczki, pawilony, balustrady), sali koncertowej w Konwersatorium przy ul. Ordynackiej (nie istnieje), gmachu Kasy Przemysłowców przy ul. Zgoda i wiaduktu Stanisława Markiewicza przy ul. Karowej, czyli najbardziej reprezentacyjnych dla stolicy budowli.

Podczas rozbudowy kościoła w latach 2001- 2002 dobudowano wieżę, nawę i przedsionek

Na koniec zerknęłam do książki telefonicznej, patrz ilustracja. Książka przedstawia obraz Jaktorowa, oczywiście po części, w latach 1955 – 56. i w spisie abonentów zobaczymy: SGGW w Chylicach, tuczarnie w Jaktorowie, Grodziskie Zakłady Przemysłu Terenowego „Maruna” itd...z abonentów prywatnych 3 osoby. Dziś nie do pomyślenia.

Czytaj też:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się w powiecie piaseczyńskim.
Najciekawsze wiadomości z przegladregionalny.pl znajdziesz w Google News!