Reklama

Pożar pod Warszawą nie ustępuje. 400 strażaków walczy z żywiołem

Już ponad pół doby trwa największa od miesięcy akcja gaśnicza na Mazowszu. W lasach powiatu wołomińskiego płonie kilkadziesiąt hektarów drzewostanu, a porywisty wiatr pcha front ognia prosto na drogę krajową nr 50. Strażacy zostaną w lesie całą piątkową noc.
Pożar pod Warszawą nie ustępuje. 400 strażaków walczy z żywiołem

Źródło: PSP

Ogromny pożar na Mazowszu

Pierwsze zgłoszenie wpłynęło do dyżurnego krótko po godzinie 13:00 w czwartek, 28 maja. Płonął niewielki, jak się wówczas wydawało, fragment lasu, bo około 2,5 tysiąca metrów kwadratowych. Silny i porywisty wiatr wywrócił jednak szybko optymistyczne prognozy. Front pożaru zaczął przesuwać się w kierunku wschodnim, prosto na DK50, a ogień przedostał się z gruntów prywatnych na tereny zarządzane przez Lasy Państwowe — Nadleśnictwa Mińsk i Łochów.

Już po niespełna trzech godzinach żywioł trawił ponad pięć hektarów drzewostanu. Po godzinie 19:00 wójt gminy Poświętne informował o około 30 hektarach objętych pożarem, choć — jak podkreślali strażacy — w trakcie trwającej akcji wszelkie wyliczenia powierzchni należy traktować z dużą ostrożnością.

Na pomoc ruszył powiat warszawski zachodni

Skala zdarzenia szybko przerosła możliwości lokalnych jednostek. Do działań zadysponowano siły z powiatów mińskiego i węgrowskiego, a wraz z upływem godzin — również z dalszych części województwa i spoza Mazowsza. Na miejsce pożaru wyjechały także zastępy z powiatu warszawskiego zachodniego, w tym ciężki samochód gaśniczy GCBA z Leszna, JRG Błonie, OSP Zaborów i OSP Leszno.

Czterystu ratowników, samoloty i Black Hawk

Według wieczornego komunikatu Państwowej Straży Pożarnej, na terenie działań pracowało 75 pojazdów i około 400 ratowników. W szczycie akcji powietrznej nad lasem krążyły cztery maszyny dysponowane przez Lasy Państwowe — w tym samoloty Dromader, z których jeden przyleciał z Łodzi oraz policyjny śmigłowiec Black Hawk wyposażony w zbiornik Bambi Bucket. Wraz z zapadnięciem zmroku loty zostały wstrzymane i ze względów bezpieczeństwa statki powietrzne wróciły do baz.

Do prowadzenia działań skierowano cztery kompanie gaśnicze, grupę operacyjną mazowieckiego komendanta wojewódzkiego PSP, grupę dronową z Komendy Głównej oraz funkcjonariuszy z JRG 7 w Warszawie. W lesie pracują również wyspecjalizowane moduły GFFF (Ground Forest Fire Fighting) z Poznania, Lublina, Łodzi i Olsztyna. To strażacy, gaszący pożary leśne z ziemi, w trudnym terenie, posługujący się przede wszystkim narzędziami ręcznymi.

Briefing z udziałem wiceministra

Na miejscu akcji odbył się briefing prasowy z udziałem wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Wiesława Leśniakiewicza oraz zastępcy komendanta głównego PSP nadbryg. Sławomira Sierpatowskiego. 

 – Nie wiadomo, ile potrwa akcja ratowniczo-gaśnicza, wszystko będzie zależało od rozwoju sytuacji. (…) Konieczne było ograniczenie dostępu do kluczowych dróg na tym terenie. Działamy również we współpracy z samorządem lokalnym, który odpowiada za zabezpieczenie zaplecza logistycznego – podkreślił wiceminister Wiesław Leśniakiewicz.

Zamknięta DK50 i ewakuacja Ołdakowizny

Z powodu gęstego dymu zamknięto drogę krajową nr 50. Utrudnienie pojawiło się około godziny 18:28, a Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad szacowała początkowo czas blokady na trzy godziny, w praktyce trwa ona znacznie dłużej. Policja wyznaczyła objazd od Stanisławowa przez DW637, DK62 i DW636 do Łochowa.

Ewakuowano także miejscowość Ołdakowizna w powiecie mińskim. Dla mieszkańców podstawiono autobus. Do zabezpieczenia rejonu i wsparcia ruchu w okolicy skierowano dodatkowe siły policji.

Klucz: nie wpuścić ognia za DK50

Najgroźniejszy w tej chwili kierunek to wschód. Front pożaru przesuwa się właśnie ku DK50. Głównym celem dowódców akcji jest niedopuszczenie do tego, by ogień pokonał trasę. Gdyby tak się stało, w zagrożeniu mogłyby znaleźć się kolejne kompleksy leśne i miejscowości. Strażacy budują linie gaśnicze, dogaszają zarzewia, a w newralgicznych miejscach utrzymują stałe posterunki. Pomaga im doświadczenie, ale wciąż utrudnia silny, niesprzyjający wiatr.

Po północy z czwartku na piątek sytuacja pozostaje dynamiczna. Nic nie wskazuje na to, by w najbliższych godzinach udało się opanować żywioł. 

Służby apelują, by nie wchodzić do lasów objętych działaniami, stosować się do poleceń ratowników i w obliczu utrzymującej się suszy bezwzględnie przestrzegać zasad przeciwpożarowych w terenach leśnych.

Czytaj też: 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama
Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się w powiecie piaseczyńskim.
Najciekawsze wiadomości z przegladregionalny.pl znajdziesz w Google News!
 
Reklama
Reklama