Reklama

Willa w Brwinowie dla Alicji Mińskiej (część II)

Alicja Mińska z domu Lewental, jest dla mnie osobą niezwykle interesującą, choćby dlatego, że pozostawiła po sobie kilka ciekawych inicjatyw, które w wolnej Polsce, ale ciągle biednej i porozbiorowej, miały duże znaczenie dla młodych twórców.
Willa w Brwinowie dla Alicji Mińskiej (część II)
Siedziba Malarska Zakopane

Źródło: pocztówka z aukcji

To dla niej i jej męża  w 1910 r. pobudowano dom w Brwinowie. Alicja wyszła za mąż w roku 1901 za Zygmunta Mińskiego, około 15 lat starszego od niej kawalera, majętnego właściciela ziemskiego. Ślub odbył się w kościele św. Krzyża w Warszawie. Była córką potentata prasowego Franciszka Lewentala i z rodziny, która umiała liczyć pieniądze. Alicja miała duże powodzenie, co znaczyło, że wielu kandydatów starało się o jej rękę. Wybrała na męża, ku radości rodziców, Zygmunta, który posiadał majątek Jeżowice w powiecie grójeckim. Jaką rodziną byli Lewentalowie możemy przeczytać we wspomnieniach pisarza i księgarza Ferdynanda Hoesicka, który opisał swoje starania o młodszą siostrę Alicji Zofię: „Otóż do takiego patrycjuszowskiego gniazda postanowiłem sięgnąć po towarzyszkę życia. Zadanie miałem o tyle łatwe, że sam Lewental bardzo sobie życzył takiego pewnego zięcia, że we mnie widział nie tylko dobry materiał na męża swojej córki, ale i świetną partię pod każdym względem, raz dlatego, że miałem zaszczytne nazwisko w literaturze, tak że doskonale nadawałem się na „Kuriera Warszawskiego”, a po wtóre, że byłem właścicielem księgarni, którą doskonale można by połączyć z jego interesem nakładowym.

Ojciec przychylny, ale matka dziewcząt wolała szlachciców z majątków wiejskich, tym bardziej, że miała już dwóch zięciów, którzy mieli to nazwisko ze -ski na końcu. To jest właśnie męża Alicji Zygmunta Mińskiego i męża trzeciej córki o nazwisku Mrozowski. O panny Lewental trzeba było walczyć. Hoesick miał spore zmartwienie. Tym większe, że o Zofię starało się dwóch hrabiów: Dąbski  i Ostroróg Sadowski. Rodzina Lewentalów była pochodzenia żydowskiego i bardzo chciała wejść do polskiej arystokracji i mieć dzieci i wnuki o polskich nazwiskach.

Willa w Brwinowie

Willa w Brwinowie wybudowana dla Alicji Mińskiej fascynuje oryginalnością. Szczególnie interesujące są jej wnętrza opisywane i fotografowane przez konserwatorów zabytków w 1988 r., w czasie gdy analizowano wartości artystyczne budynku. Na zdjęciach znalazły się malowidła ścienne i zdobienia drzwi, ciekawe witraże w drzwiach i balustrady na poręczach klatki schodowej. Jest też coś, co będzie wyjaśniało jak bardzo rodzina była zachwycona tematyką gór i Zakopanego. W ogrodzie willi postawiano ławkę z góralem na jej oparciu, zdumiewająca rzecz. Ta fascynacja górami, malarzami i pisarzami u Alicji Mińskiej przełoży się na obdarowywanie młodych twórców stypendiami i stwarzanie im dogodnych warunków do pracy. Moje zainteresowanie tą pięknoduchą osobą nie przyniosło mi niestety satysfakcjonujących informacji o niej. Mało materiałów w tekstach pisanych jest  o rodzinie Mińskich. Zygmunt zmarł w 1921 r. w wieku 55 lat, co się stało z Alicją długo nie mogłam się dowiedzieć. Straciła życie w sierpniu 1944 r. mając 65 lat. Zastanowiła mnie ta data. Dopiero lakoniczna informacja napłynęła z Muzeum Powstania Warszawskiego i wyjaśniła jej śmierć. Alicja Mińska jest na liście ofiar ludności cywilnej poległych w czasie powstania, ale bez komentarza. W jakich okolicznościach zginęła jeszcze nie wiem. W domu w Brwinowie kilka lat po wojnie mieszkał Jerzy Miński jej syn. Niestety dom zasiedlono lokatorami. Zygmunt, Alicja i Jerzy pochowani są na Powązkach.

Siedziba Malarska w Zakopanem

Warto tu przypomnieć, że w końcu 1925 r. Alicja ufundowała w Zakopanem willę przy ul. Kościelnej. Pełna jej nazwa brzmiała Siedziba Malarska im. Alicji i Zygmunta Mińskich przy Muzeum Tatrzańskim”. Dziennikarz Juliusz Zborowski tak pisze o tym wydarzeniu: „Fundatorka żywo interesuje się dolą malarzy, zwłaszcza początkujących, po odnowieniu i wyposażeniu budynku w niezbędne urządzenia, stworzyła wieczystą fundację, niosącą pomoc słuchaczom uczelni sztuk pięknych w Polsce”. Do willi mogło przyjechać jednocześnie czterech malarzy, którym zapewniano bezpłatny pobyt włącznie z wyżywieniem przez sześć tygodni w czasie których artyści mają prawo odpoczywać i studiować piękno Tatr. Po sześciu tygodniach przybywała nowa grupa lokatorów. Przewidywano też trzymiesięczny pobyt dla malarzy, którzy ukończyli już studia. W ciągu dwóch lat przez ten dom twórczy przewinęło się 40. pensjonariuszy. Ciekawym pomysłem było też to, że każdy z twórców będących gościem w Siedzibie miał obowiązek pozostawić namalowane w czasie zamieszkania dzieło, które będzie albo włączone do galerii, albo sprzedane, a dochód przeznaczony zostanie na utrzymanie Siedziby. Alicja Mińska przekazała też darowiznę Muzeum Tatrzańskiemu na utrzymanie Siedziby. Fundusze te zostały zastrzeżone prawnie. Były przeznaczone tylko na cel Siedziby i nie wolno było korzystać z nich w innym celu. Na początku istnienia Siedziby administrowała nią pani Dalfonsowa i jak pisano o niej robiła to z wielką starannością. Z ramienia kuratorium fundacji pomagał jej kierownik Muzeum Tatrzańskiego. Pisze o tym dlatego, bo spodobała mi się idea i prawne zabezpieczenie tego co zaplanowała Alicja Mińska. Inicjatywa Alicji Mińskiej podsumowana została przez prasę w 1927 r.: „Myśl więc była dobra i rzadka w czasach dzisiejszych, jako potrzeba serca, które potrafi przenikać inne serca ludzkie.” Warto by było wiedzieć, czy nadal przy ul. Kościelnej w Zakopanem stoi Siedziba. Niedawno na aukcji internetowej ukazała się pocztówka, na której można zobaczyć Siedzibę Malarską, co może pomóc w odnalezieniu dziś budynku o ciekawej architekturze w pięknym zakopiańskim stylu.

Epilog

Lewentalowie zniknęli z kart historii i gdyby nie Ferdynand Hoesick mało bym miała informacji  o nich. Dziwi mnie to, bo często zaglądam do gazet wydawanych przez Franciszka Lewentala. przypomnę tu Kurjer Warszawski czy tygodnik Świt. Założycielem pisma Świt i głównym redaktorem był Franciszek Lewental, ten żydowski wydawca i księgarz warszawski jeden z bohaterów mojej opowieści. Istotną informacją jest, że odpowiedzialną za część literacką tygodnika była Maria Konopnicka, autorka nowel i poetka. Jako redaktorka patronowała wydaniu 106 numerów (do marca 1886 roku) pisząc wstępne artykuły. Do współpracowników tworzących gazetę należeli m.in. Eliza Orzeszkowa, Józef Ignacy Kraszewski i Teofil Lenartowicz.

Czytaj też:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się w powiecie piaseczyńskim.
Najciekawsze wiadomości z przegladregionalny.pl znajdziesz w Google News!