Śmieci w Michałowicach coraz droższe. Gmina dopłaci miliony

Gospodarka odpadami w gminie Michałowice znów stała się tematem gorącej dyskusji.
Śmieci w Michałowicach coraz droższe. Gmina dopłaci miliony
Kompostownia mogłaby zagospodarowywać bioodpady, a także produkować kompost wykorzystywany później przez gminę i mieszkańców

Źródło: FB Małgorzata Pachecka - wójt gminy Michałowice

Gospodarka odpadami w gminie Michałowice znów stała się tematem gorącej dyskusji. 

Jak poinformowała wójt Małgorzata Pachecka, mimo podniesienia opłaty do 39 zł miesięcznie od osoby, system odbioru i zagospodarowania odpadów nadal się nie bilansuje. Oznacza to, że gmina będzie musiała dopłacić do niego ponad 5 mln zł rocznie.

To efekt m.in. ostatniego przetargu oraz wprowadzenia, na wniosek mieszkańców, większych ulg dla dużych rodzin. Jak podkreśla samorząd, system finansowany jest z opłat wnoszonych przez mieszkańców, a jeśli tych środków brakuje, różnicę trzeba pokrywać z budżetu gminy.

W tej sytuacji pojawiły się propozycje ograniczenia odbioru bioodpadów. Wójt zaznacza jednak, że takie rozwiązanie nie byłoby proste. Gmina obawia się, że limitowanie odpadów ogrodowych mogłoby w praktyce oznaczać konieczność rozdzielenia bioodpadów na kuchenne i ogrodowe, większą liczbę kursów śmieciarek, wzrost kosztów, a także pogorszenie poziomu segregacji. Samorząd wskazuje również na ryzyko przeciążenia PSZOK-u, spadku poziomu recyklingu i kar finansowych, a nawet porzucania odpadów w lasach czy na nieużytkach.

Jak podkreśla Małgorzata Pachecka, gmina stoi dziś przed wyborem: albo mieszkańcy zaczną w większym stopniu ograniczać ilość wytwarzanych odpadów i zmieniać codzienne nawyki, albo konieczne będą kolejne podwyżki. Sama wójt przyznaje jednak, że nie jest zwolenniczką dalszego wzrostu opłat.

Mieszkańcy: kompostownia, pojemniki, zmiana zasad

Dyskusja, która wywiązała się po publikacji stanowiska wójt, pokazuje, że mieszkańcy dostrzegają problem, ale mają też różne pomysły na jego rozwiązanie. W komentarzach powracał przede wszystkim temat gminnej lub powiatowej kompostowni. Zdaniem części mieszkańców taka instalacja mogłaby nie tylko zagospodarowywać bioodpady, ale także produkować kompost wykorzystywany później przez gminę i mieszkańców.

Wójt przyznała, że samorząd od dawna rozważa takie rozwiązanie, ale przeszkodą pozostaje brak odpowiedniego gruntu, najlepiej oddalonego od zabudowań mieszkalnych. Jej zdaniem dobrym kierunkiem mogłaby być kompostownia obsługująca cały powiat.

Pojawiły się też głosy popierające kolejną podwyżkę opłat, skoro — jak argumentują niektórzy mieszkańcy — nie powinno się dopłacać do produkcji odpadów z publicznych pieniędzy. Inni zwracają uwagę, że warto odejść od plastikowych worków na bioodpady i zastępować je pojemnikami wielorazowymi. Część mieszkańców podkreśla jednak, że przy dużych ogrodach, zwłaszcza z dębami czy sosnami, samodzielne kompostowanie wszystkich odpadów zielonych jest po prostu nierealne.

Bioodpady z ogrodów największym problemem

W internetowej dyskusji najmocniej wybrzmiał właśnie problem odpadów ogrodowych. Mieszkańcy zwracają uwagę, że przy dużych działkach i starym drzewostanie ilość liści, igliwia czy gałęzi liczona jest dziesiątkami worków. W ich ocenie ograniczenie odbioru tej frakcji mogłoby skończyć się podrzucaniem odpadów do lasów i na puste działki albo ich spalaniem.

Gmina podkreśla jednak, że w kilku okolicznych samorządach limity odbioru bioodpadów funkcjonują od lat. Zwraca przy tym uwagę, że dziś przepisy są bardziej rygorystyczne i nie pozwalają już traktować bioodpadów w sposób mieszany — osobno trzeba rozpatrywać odpady kuchenne i ogrodowe.

Wójt przyznała też, że nawet maksymalna stawka dopuszczona ustawą nie zlikwidowałaby całej „dziury odpadowo-budżetowej”. Dlatego, jak ocenia samorząd, bez większego zaangażowania mieszkańców system nie będzie się spinał także w kolejnych latach.

Między kosztami a zmianą nawyków

Dyskusja pokazuje, że łatwego rozwiązania nie ma. Z jednej strony mieszkańcy oczekują utrzymania wygodnego systemu odbioru odpadów, z drugiej — coraz wyraźniej widać, że jego koszty rosną szybciej niż wpływy z opłat. W debacie pojawiają się więc pomysły na kompostownię, biogazownię, zmianę zasad naliczania opłat czy szerszą edukację ekologiczną.

Jedno jest pewne: temat śmieci w Michałowicach jeszcze długo nie zniknie z lokalnej debaty. Stawką są bowiem nie tylko kolejne opłaty, ale też sposób, w jaki gmina i mieszkańcy poradzą sobie z rosnącą ilością odpadów.

 

Czytaj również:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu Przegląd Regionalny. MIKAWAS Sp. z o.o. z siedzibą w Piasecznie przy ul. Jana Pawła II 29A, jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Link do Polityki prywatności: LINK

Komentarze

Reklama
Kliknij „obserwuj”, aby wiedzieć, co dzieje się w powiecie piaseczyńskim.
Najciekawsze wiadomości z przegladregionalny.pl znajdziesz w Google News!
 
Reklama