Po zimowym okresie przygotowawczym nadeszła pora na wznowienie rozgrywek na zapleczu PKO Bank Polski Ekstraklasy. Znicz Pruszków i Pogoń Grodzisk Mazowiecki rozpoczęła zmagania od wymagających spotkań – ci pierwsi musieli zmierzyć się z mocną Wieczystą Kraków, zaś drudzy zagrali na wyjeździe z żądnymi rewanżu piłkarzami Miedzi Legnica. Ostatecznie żadna z naszych drużyn nie rozpoczęła ligi od kompletu punktów.
Pościg za faworytem
W Pruszkowie Wieczysta wystąpiła w bardzo silnym zestawieniu – w jej składzie pojawili się tacy piłkarze jak sprowadzeni zimą: Elias Olsson z Lechii Gdańsk, Mikkel Maigaard z Cracovii, portugalski snajper z rumuńskiej ekstraklasy Paulinho, a także Natan Dzięgielewski z Górnika Zabrze. Początek spotkania należał jednak do gospodarzy – po kilku groźnych akcjach miejscowej drużyny wynik otworzył w 19. minucie Michał Pawlik. Obrońca Znicza doskoczył do dośrodkowania Radosława Majewskiego i strzałem głową umieścił piłkę w siatce Wieczystej. Stracony gol rozwścieczył podopiecznych trenera Kazimierza Moskala i dalsza część pierwszej odsłony należała już do nich. Zaledwie kilka minut później cudownym strzałem bezpośrednio z rzutu wolnego popisał się Kamil Dankowski. Zaraz potem mogło być już 1:2, ale przy rzucie karnym wykonywanym przez Paulinho fantastycznie spisał się Piotr Misztal. Niestety goście dopięli swego i do przerwy zaaplikowali Zniczowi jeszcze dwa trafienia – pierwsze było efektem pechowej interwencji Jarosława Jacha, zaś krótko przed ostatnim gwizdkiem sędziego bramkę na 3:1 dla Krakowa zdobył Natan Dzięgielewski.
W drugiej połowie Pruszków gonił rywali. W 54. minucie strzałem z dystansu próbował zaskoczyć bramkarza przeciwników Majewski. Zaraz później po jego próbie futbolówka odbiła się od poprzeczki. Legenda Znicza dopięła swego i kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry pokonała Antoniego Mikułkę. W końcówce trwało oblężenie bramki Krakowian, ale finalnie beniaminek cieszył się z 3 punktów.
Zadecydowały detale
– Myślę, że gdybyśmy lepiej rozegrali końcówkę spotkania, do ostatniej minuty gralibyśmy co najmniej o punkt. To był mecz, który rozpoczęliśmy bardzo dobrze – wyszliśmy aktywnie, z jasnym planem i ta aktywność szybko przyniosła efekt w postaci bramki, po dobrze rozegranym rzucie z autu. Przez większą część spotkania o losach meczu decydowały jednak detale i fragmenty gry, w których zaważyła indywidualna jakość rywala. Przeciwnik wykorzystał swoje momenty i zdobył dwie bramki, na co moim zawodnikom było trudno odpowiedzieć – powiedział po meczu Peter Struhar, szkoleniowiec Znicza. – Do przerwy schodziliśmy przy wyniku 1:3, ale wiedziałem, że jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie i że w drugiej połowie możemy to wykorzystać. Motywowałem zespół, aby trzymał się planu i wierzył, że jesteśmy w stanie zdobyć bramkę kontaktową – i tak właśnie się stało.
Słowacki trener wyróżnił indywidualnie Radosława Majewskiego.
– Dziś Radek Majewski był bardzo zmotywowany, strzelił gola i myślę, że dwie jego naprawdę dobre próby mogły zakończyć się kolejnymi bramkami. Tym razem zabrakło nam odrobiny szczęścia, ale to jest element, nad którym musimy dalej pracować – dodał.
W Legnicy po ciosie
W rywalizacji Miedzi z Pogonią goli padło mniej – ale również strzeliły je oba zespoły. Najpierw błąd Pawła Kieszka, który wypuścił piłkę z rąk po rzucie rożnym, wykorzystał Patryk Stępiński. Gracze trenera Piotra Stokowca wyrównali za sprawą bramki autorstwa Mateusza Szczepaniaka, który zdecydował się na uderzenie ze skraju pola karnego. Grodziszczanie wrócili do domu z remisem.
Na czele Betclic 1. Ligi niezmiennie Wisła Kraków. Podium uzupełniają beniaminkowie: Polonia Bytom i właśnie ekipa z Grodziska Mazowieckiego, które to drużyny mają taką samą liczbę punktów. Znicz z kolei zajmuje ostatnie bezpieczne miejsce, posiadając przewagę 4 oczek nad otwierającym strefę spadkową GKS Tychy.
























Napisz komentarz
Komentarze