Triumf o krok

120

Pierwszy seniorski finał WTA w karierze Igi Świątek. 17-letnia tenisistka w turnieju w Lugano przegrała z Poloną Hercog 3:6, 6:3, 3:6.

Z uwagą obserwujemy kolejne występy Igi Świątek, która rysuje się jako nadzieja polskiego tenisa i następczyni Agnieszki Radwańskiej. Pochodząca z Raszyna zawodniczka od początku 2019 roku zdobywa doświadczenie na poziomie seniorskim. Najpierw był turniej w Auckland, gdzie Polka dotarła do trzeciej rundy. Świątek może pochwalić się występem w prestiżowym Australian Open. 17-latka przeszła przez kwalifikacje, w pierwszej rundzie pokonała Anę Bogdan, ale w drugiej wyeliminowała ją Camila Giorgi. Tenisistka ma za sobą występy w turniejach w Budapeszcie, Indian Wells oraz Miami. Na Węgrzech dotarła do drugiej rundy, gdzie przegrała z Alison Van Uytvanck. Rywalizację w Indian Wells i Miami zakończyła już w kwalifikacjach.

Dobra postawa Świątek sprawiła, że w turnieju WTA w Lugano wystąpiła bez konieczności gry w kwalifikacjach. Przyczyniła się do tego rezygnacja z udziału kilku zawodniczek oraz 118. miejsce w światowym rankingu. Zatem Lugano już samo w sobie stało się ważnym miejscem dla Igi Świątek. Polka z animuszem rozpoczęła zmagania w Szwajcarii. W pierwszej rundzie Katarina Zawacka była bezradna wobec poczynań 17-latki, która wygrała 6:0 i 6:3. Kolejnym wyzwaniem dla Świątek była Viktoria Kuzmova, czyli numer trzy w turnieju w Lugano. Trzysetowy bój dla Polki – 6:3, 3:6, 6:2. Ćwierćfinał nie zaczął się po myśli Świątek, która przegrała 4:6 z Wierą Łapko. W drugim secie triumfowała Polka – 6:4, która w trzecim wrzuciła wyższy bieg i zdominowała rywalkę – 6:1.

O finał 17-latka zmierzyła się z Kristiną Pliszkową. Czeszka to doświadczona zawodniczka, która w karierze wygrała dwa turnieje WTA. 27-latka urodzona w Louny okazała się jednak bezradna w starciu z Igą Świątek. Młoda Polka wypunktowała rywalkę – 6:0, 6:1. Świątek znalazła się o krok od triumfu. O pierwsze turniejowe zwycięstwo walczyła z Poloną Hercog, czyli zawodniczką znakomicie czującą się na cegle. Ogromne emocje i nadzieje. Świątek dzielnie walczyła, zaprezentowała się z dobrej strony. Zawodniczkom nieco przeszkodził deszcz, przez który przerwano mecz na ponad godzinę. Ostatecznie Świątek musiała obejść się smakiem, przegrała z bardziej doświadczoną rywalką. W pewnym momencie wydawało się, że sytuacja rysuje się pozytywnie. Polka wygrała drugiego seta i wyrównała stan rywalizacji. Trzeciego zaczęła od prowadzenia 2:0, co sprawiało, że niektórzy zaczęli chłodzić szampany. W grze Polki pojawiły się błędy, Hercog wyszła na prostą i dyktowała warunki. Świątek przegrała trzecią partię 3:6, ale poznała smak finałowej rywalizacji.