Tor na sprzedaż

85

Polski Związek Kolarski znalazł się pod ścianą. Aby spłacić dług, prawdopodobnie będzie musiał sprzedać tor kolarski w Pruszkowie.

Czarne chmury nad Polskim Związkiem Kolarskim zbierały się od dłuższego czasu. W 2008 roku przy ul. Andrzeja w Pruszkowie został otwarty tor kolarski, którego budowa kosztowała ponad 90 milionów złotych. Tor był idealnym miejscem dla rozwoju dla młodych adeptów dyscypliny. Obiekt przyciągał czołowych kolarzy torowych globu, którzy brali udział w zawodach. Sport zszedł na drugi plan, kiedy pojawiły się problemy finansowe. PZKol ma dług wobec wykonawcy toru, firmy Mostostal Puławy. To tylko jeden z wielu wierzycieli.

Zadłużenie związku to żadna nowość. Problemy finansowe trapią PZKol od dziesięciu lat, ale obecnie sytuacja wygląda krytycznie. Liczne wpadki wizerunkowe i mnożące się problemy sprawiają, że działacze związkowi znaleźli się pod ścianą. W 2017 roku ze współpracy wycofał się sponsor główny, firma CCC. Związek jest targany przez personalne przepychanki, zmiany w zarządzie, aferę obyczajową, oskarżenia o molestowanie seksualne, wstrzymanie finansowania z ministerstwa. Do tego postępowanie prowadzone przez prokuraturę w sprawie licznych nadużyć.

Śledząc ostatnie lata w Polskim Związku Kolarskim, można dostać bólu głowy. Skandal gonił skandal, a problemy nawarstwiały się. Obecnie PZKol ma zablokowane konta, braki kadrowe i nie posiada środków na bieżącą działalność. We wrześniu komornik zajął maszyny startowe i urządzenia do pomiaru czasu na pruszkowskim torze.

2 października odbyła się konferencja prasowa na temat zadłużenia PZKol. Wynosi ono blisko 15 milionów złotych, a wierzycieli jest prawie stu. Podczas konferencji władze związku przeprosili wszystkich związanych z kolarstwem i podkreślali, że nie oni odpowiadają za tę sytuację. Obecny zarząd funkcjonuje od pięciu miesięcy.

Związek widzi tylko jedno rozwiązanie, które może uratować całą sytuację – sprzedaż toru kolarskiego. Firma Mostostal jest zdeterminowana, aby odzyskać swoje pieniądze, na które czeka wiele lat.  Jak dalej potoczy się sprawa? Czas pokaże, ale stwierdzenie, że sytuacja jest dramatyczna, to zdecydowanie niedomówienie.