Strzał w dziesiątkę

123

Rundę jesienną II ligi Znicz Pruszków zakończył na 10. miejscu w tabeli. Wiosną żółto-czerwoni muszą mieć się na baczności, ponieważ rywale nie śpią.

Gdyby wszystko ułożyło się tak, jak pierwszy mecz sezonu, byłoby jak w niebie. Na inaugurację rozgrywek 2018/2019 Znicz pokonał na wyjeździe Resovię 3:1. Na kolejny triumf pruszkowska ekipa musiała czekać do 5. kolejki – 3:0 z Pogonią w Siedlcach. Co warto podkreślić, żółto-czerwonym nie szło na własnym terenie. Pierwsze dwa mecze na stadionie przy ul. Bohaterów Warszawy Znicz przegrał – 0:2 z Elaną Toruń oraz 1:2 z Błękitnymi Stargard. Potem punkt w starciu z Siarką Tarnobrzeg i w końcu w 8. kolejce pierwsze zwycięstwo u siebie – Znicz pokonał Skrę Częstochowa 2:1. Okazało się, że był to początek serii siedmiu kolejnych spotkań, w których pruszkowska ekipa zdobywała punkty. Oprócz Skry, Znicz pokonał GKS Bełchatów, Rozwój Katowice oraz zremisował z Ruchem Chorzów, Olimpią Grudziądz, Olimpią Elbląg oraz Górnikiem Łęczna.

Na ostatniej prostej rundy żółto-czerwoni prezentowali się przeciętnie. Znicz pokonał liderujący wtedy Widzew (ma do rozegrania zaległe spotkania i do prowadzącego Radomiaka traci dwa punkty), ale przegrał wysoko z Elaną Toruń (1:5) oraz w 21. serii gier z Błękitnymi Stargard 2:3, choć po 18 minutach prowadził 2:0.

Jesienią pruszkowska drużyna zgromadziła 27 punktów. Na ten dorobek złożyło się siedem zwycięstw i sześć remisów. Znicz przegrał osiem spotkań. Drużyna prowadzona przez Andrzeja Prawdę plasuje się na 10. pozycji w II lidze. – Oczywiście 10. miejsce można traktować w kategoriach rozczarowania. Przez dłuższy czas byliśmy na 3-4 punkty do miejsc premiowanych awansem i teraz jest w nas wielki niedosyt. Gdybyśmy wygrali w Stargardzie, nasza sytuacja w tabeli i w klubie byłaby o wiele przyjemniejsza. Każdy wie, jaka była nasza końcówka – mówi Piotr Misztal, bramkarz Znicza Pruszków.

Warto odnotować również, że w meczach wyjazdowych piłkarze Znicza strzelają więcej bramek – 19 przy 11 w spotkaniach domowych, ale i więcej tracą 24 do 13. Więcej punktów żółto-czerwoni zgromadzili u siebie – 14, zaś na obcym terenie o jeden mniej.

Znicz wygrywał z mocnymi Widzewem i Bełchatowem, jednak nie wpłynęło to na pozycję w lidze. – W meczach z Widzewem, Bełchatowem, Grudziądzem i Łęczną punktowaliśmy i graliśmy dobrze. Czemu właśnie w tych? Myślę, że to drużyny grające w piłkę, a nie stawiające na przygotowanie fizyczne, twardą grę i proste środki. Z takimi drużynami ewidentnie sobie nie radziliśmy, a niestety jest ich w lidze większość – wyjaśnia Piotr Misztal.

Pruszkowski zespół jesienią zdobył 30 bramek. W tej materii wyróżniło się kilku graczy. Sześć goli na swoim koncie zapisał Dariusz Zjawiński, po pięć zdobyli Marcin Bochenek, Maciej Machalski i Paweł Tarnowski. O ile skuteczność Znicz ma na przyzwoitym poziomie, gorzej z obroną. Żółto-czerwoni stracili najwięcej bramek w lidze – 37. – To dla mnie osobista porażka. 13 bramek puszczonych w 3 ostatnich wyjazdach to kryminał. Co prawda za grę defensywną odpowiada cały zespół, ale niech każdy mówi sam za siebie. Jestem bramkarzem, ten wynik biorę na siebie – podkreśla bramkarz pruszkowskiej ekipy.

Wiosną Znicz musi się mieć na baczności, ponieważ za plecami panuje ścisk. Pruszkowski zespół ma sześć punktów przewagi nad strefą spadkową (piętnasta w tabeli Siarka ma do rozegrania zaległy mecz). Z kolei do podium żółto-czerwoni tracą dziewięć oczek. Położenie Znicza nie jest najgorsze, choć od początku rundy zespół musi grać równo, aby w końcówce sezonu uniknąć niepotrzebnych nerwów. Już rozgrywki 2017/2018 dostarczyły żółto-czerwonym wielu emocji. Do samego końca Znicz walczył o II-ligowy byt. Poprzedni sezon ekipa z Pruszkowa zakończyła na 13. miejscu z dorobkiem 42 punktów.

Rundę wiosenną Znicz rozpocznie spotkaniem u siebie z Pogonią Siedlce. Mecz odbędzie się 2 bądź 3 marca.