Kobecka piąta w Kairze

17

Kolejne doświadczenie w karierze Marty Kobeckiej. Zawodniczka UKS Kapry-Armexim Pruszków wystąpiła w zawodach Pucharu Świata w pięcioboju nowoczesnym w Kairze.

Marta Kobecka i Daniel Ławrynowicz uplasowali się blisko podium. W sztafecie mix zajęli piątą lokatę. – Myślę, że 5. miejsce jest dla nas na pewno dobrym wynikiem, a samo powołanie do sztafety dużym wyróżnieniem. Pokazaliśmy na co nas stać i że walczymy do końca – z 12. awansowaliśmy w końcowym efekcie na 5. pozycję. Z przytupem i szczęśliwie zakończyliśmy pierwszy Puchar Świata w sezonie. Był to jeden z pierwszych startów seniorskich, dlatego niezależnie od wyników była to okazja do zebrania bezcennych doświadczeń. Teraz czekają nas następne puchary oraz mistrzostwa Europy i świata. Sezon dopiero się rozpoczyna – przedstawia zawodniczka UKS Kapry-Armexim.

W Kairze zainaugurowano rywalizację w Pucharze Świata. Na horyzoncie rok olimpijski, więc zawodnicy walczą o punkty niezbędne do kwalifikacji na główną imprezę czterolecia. Co prawda sztafety nie liczą się do rankingu, jednak pozwalają sprawdzić się w zmaganiach z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Przed Martą Kobecką jeszcze wiele wyzwań, ale zawodniczka jest ambitna i gotowa do rywalizacji indywidualnej.

Z Kairu reprezentantka pruszkowskiego klubu ma wiele wspomnień. – To był mój pierwszy start w karierze na innym kontynencie. Afryka to odmienna kultura, przyroda i mentalność ludzi. Dało się odczuć specyficzną organizację i podejście do życia. Było sporo opóźnień, jednak wszystko to miało swój urok i oddawało klimat tego pięknego miasta, jakim jest Kair. Trzeba było też uważać, aby uniknąć chorób związanych ze zmianą klimatu i sposobem żywienia. Dzień startów spędzaliśmy cały na obiekcie Platinium Club, umiejscowionym na granicy między pustynią a miastem. Arena pięciobojowa była zlokalizowana w jednym miejscu. Otwarty basen olimpijski, „hala” szermiercza – a raczej zadaszony, otwarty plac, parkur oraz strzelnica z trasą biegową, oczywiście po piachu – wszystko razem na dużym terenie – opisuje Marta Kobecka. – Co prawda w pierwszych dniach pogoda nas zaskoczyła i każdy żałował, że nie miał ze sobą kurtki i czapki. Jednak na dzień startów sztafet była już klasyczna, marcowa, egipska temperatura. Słońce nie opuszczało nas ani na chwilę. Sam bieg odbywał się już wieczorem, po ciemku. To były na pewno ciekawe zawody, dużo pozostanie z nich wspomnień – dodaje.