Pogłaskać węża

25

W grodziskiej Mediatece, w piątek 30 sierpnia, odbyło się spotkanie z krakowskim hodowcą węży z podrodziny dusicieli Krzysztofem Mieczykowskim.

Na początku spotkania pan Krzysztof porozmawiał z uczestnikami na temat swoich podopiecznych, obalając przy okazji kilka funkcjonujących w obiegowej opinii mitów. Wyjaśnił, że dusiciele, mimo posiadania dużej ilości (ok. 200) ostrych i cienkich jak szpilki zębów, nie są jadowite. Zęby służą im do chwytania, a nie uśmiercania swojej ofiary. Utracone przypadkowo zęby odrastają wężom w krótkim czasie.

Jednym z popularnych mitów jest to, że wąż jest pokryty wilgotną, śliską wydzieliną. To nie jest prawda – ponieważ węże nie pocą się, ich skóra jest sucha. Ich ciało pokryte jest łuskami, przez co przypominają ryby i na zasadzie prostych skojarzeń zrodził się mit, że węże są wilgotne.

Innym mitem jest dobry wzrok tych gadów. Otóż węże mają bardzo słaby wzrok, natomiast doskonale wyczuwają całym swoim ciałem wszelkie ruchy powietrza. Nieustannie również pracuje ich rozdwojony na końcu język, którym wyczuwają zapachy. To rozdwojenie języka ułatwia im określenie kierunku z którego dociera zapach. Wąż nie ma powiek, dlatego śpi z otwartymi oczami, zawężając jedynie mocno źrenice.

Jeszcze innym mitem jest przeświadczenie, że węże zrzucają skórę. Węże, zwłaszcza młode które szybko rosną, zmieniają sukcesywnie naskórek, a nie skórę. Człowiek również to robi, ale małymi kawałeczkami i cały czas, natomiast węże robią to co pewien czas, ale zrzucają cały naskórek nazywany wylinką.

Pan Krzysztof jest hodowcą ponad czterdziestu okazów, ale z przyczyn oczywistych na spotkanie zabrał ze sobą tylko piątkę swoich podopiecznych, które z dumą prezentował.

Pierwszym z nich był pięknie ubarwiony pyton królewski o imieniu Julian. Wzór na ciele pytona jest niepowtarzalny, tak jak linie papilarne u człowieka. Po dokładnym obejrzeniu Juliana przez wszystkich uczestników, pan Krzysztof pokazał kolejnego pupila, którym był nieduży boa tęczowy. Wyjaśnił od razu dlaczego wąż o tak „barwnej” nazwie wyglądem przypomina raczej kaszankę, jest bowiem cały brązowy. Otóż swoją nazwę zawdzięcza temu, że dopiero w promieniach słońca jego łuski mienią się kolorami tęczy.

Kolejnym okazem, już sporo większym, była samica boa dusiciela o wdzięcznym imieniu Klementynka. Okazuje się, że mimo swoich pokaźnych rozmiarów i groźnie brzmiącej nazwy, boa dusiciel jest jednym z najłagodniejszych węży i nie jest w stanie zrobić człowiekowi krzywdy.

Czwartym z prezentowanych okazów był niezwykły, ponad 1,5metrowy pyton dywanowy Olaf, który jest jednym z największych węży pana Krzysztofa. Jego ciało jest umięśnione, dzięki czemu jest bardzo silny, a jego waga wynosi ok. 7 kg.

Hodowca pokazywał węże po kolei każdemu uczestnikowi. Pozwalał na dotykanie i głaskanie każdego z nich, aby przekonać się, że nie są one groźne, ponadto są suche i miłe w dotyku.

Ostatnim wężem był hodowlany rarytas, albinotyczny pyton tygrysi o imieniu Tosia, którego długość sięga prawie 2 metrów, więc robił na uczestnikach ogromne wrażenie. Niestety tego węża nie można było dotykać, ponieważ łatwo ulega infekcjom, więc można go było podziwiać jedynie z dystansu.

Spotkanie z wężami cieszyło się ogromnym zainteresowaniem mieszkańców, którzy przyszli całymi rodzinami. Dowiedzieliśmy się wielu bardzo ciekawych informacji na temat podopiecznych pana Krzysztofa, który opowiadał o nich w zajmujący sposób. Było to niezwykłe spotkanie.