Czekając na adopcję

101

Zamiast kupować psa, warto rozważyć możliwość adopcji jednego z pensjonariuszy schroniska dla zwierząt. Psy ze schroniska to często kundelki, ale przecież są one niepowtarzalne.

O tym, jak funkcjonuje schronisko oraz w jaki sposób można adoptować psa, z kierownikiem schroniska dla zwierząt w Milanówku Moniką Siatkowską rozmawia Marek Zdrzyłowski.

Marek Zdrzyłowski: Kiedy powstało schronisko w Milanówku?

Monika Siatkowska: Schronisko istnieje ponad 30 lat, na początku jednak było to raczej przytulisko. W tym domu mieszkali państwo Zofia i Roman Witkowscy, którzy byli wielkimi miłośnikami zwierząt. Przygarniali zwierzęta, których właściciele z powodu ciężkiej choroby lub śmierci nie mogli się nimi opiekować. Często też psy były tu podrzucane przez właścicieli, którzy chcieli się ich pozbyć. W 1984 r. Witkowscy założyli Fundację im. 120-lecia Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, dzięki czemu możliwe było gromadzenie pieniędzy na działalność. Od tego momentu zaczęło też funkcjonować prawdziwe schronisko.

W jaki sposób pozyskiwane są środki na działalność schroniska?

Od darczyńców otrzymujemy pomoc rzeczową, środki finansowe zaś pochodzą częściowo z darowizny 1% od podatku, jednak podstawowym źródłem finansowania są umowy podpisane z gminami.

Które to gminy?

Od dawna mamy umowę podpisaną z gminą Michałowice, również z gminami Pruszków, Milanówek, Podkowa Leśna, Ożarów Mazowiecki oraz Jaktorów. Chciał podpisać z nami umowę również Grodzisk Mazowiecki, ale Fundacja nie zaakceptowała stawianych warunków.

Czy umowy podpisywane są na konkretną ilość zwierząt?

Tak, oczywiście. Mamy określoną ilość boksów i tyle możemy przyjąć. Trafiają do nas również psy schorowane, których ludzie nie chcą adoptować. Zdarzają się także psy agresywne, które trzeba socjalizować. Te psy zajmują dość długo boksy.

Ile psów przebywa w schronisku?

Liczba ta zmienia się, ale na ogół jest ich u nas około setki.

Czy koty również znajdują tutaj schronienie?

Tak, ale mamy ich niedużo, ponieważ nie mamy warunków, aby zapewnić im odpowiednią opiekę. Mamy jeden budynek z trzema izolatkami i nie możemy łączyć młodych kotów ze starymi. Koty to przeważnie dzikusy, które w ogóle nie nadają się do adopcji. Praca z kotami jest bardzo trudna. Koty mają „charakterki”, które bardzo trudno jest zmienić, dlatego też z gminami nie mamy podpisanych umów na nie.

Czy zwierzęta mają zapewnioną stałą opiekę weterynaryjną?

Tak, mamy podpisaną umowę z panią doktor z Kań, która zajmuje się naszymi podopiecznymi.

Proszę powiedzieć jak obecnie wygląda proces adopcyjny?

Procedura adopcyjna, która nas obowiązuje, jest opisana na naszej stronie www.schroniskomilanowek.pl. Na tej stronie oraz na Facebooku zamieszczamy informacje na temat zwierząt przeznaczonych do adopcji. Każdy chętny musi przyjść kilkakrotnie, aby zapoznać się z pieskiem. Wyprowadza go na spacer i stopniowo przyzwyczaja do siebie. W przypadku psów trudniejszych musi niekiedy przychodzić kilkanaście razy.

Sprawdzamy również, w jakich warunkach pies będzie spędzał resztę życia. Nie możemy dać np. energicznego psa, który wymaga dużo ruchu, do mieszkania w bloku, ponieważ on to mieszkanie „rozniesie”. Dbamy o to, aby dobrać charakter psa do warunków, jakie jest w stanie zapewnić przyszły właściciel.

Jak długo zwierzę czeka na adopcję?

To zależy od psa, ale na ogół do miesiąca. Zdarzają się psy, które od razu gotowe są do adopcji, wówczas wolontariusze jadą tylko sprawdzić warunki i adopcję przeprowadzamy szybko. Podczas sprawdzania warunków zwracamy szczególną uwagę na to, czy pies ma zagwarantowane bezpieczeństwo. Psy są zaczipowane oraz umieszczone są w ogólnopolskiej bazie czipów.

Ilu wolontariuszy pracuje w schronisku?

To się zmienia, ale na stałe to około 30. Wolontariusze pracują tylko w soboty od godziny dziewiątej. Przyjmujemy chętnych od 16. roku życia, jednak w przypadku niepełnoletnich konieczna jest zgoda rodziców.

Każdy wolontariusz przechodzi szkolenie, którym zajmują się starsi stażem koledzy. W zależności od doświadczenia mamy taką hierarchię – młodszy wolontariusz, wolontariusz, starszy wolontariusz oraz starszy plus adopcje. Zajmują się oni sprzątaniem boksów, myciem naczyń, wyprowadzaniem na spacer.

Nie macie kłopotów z sąsiadami?

Owszem, mamy. W pobliżu są zabudowania, więc wiadomo, że nasze sąsiedztwo trochę przeszkadza. Ale przecież jak oni kupowali działki, to schronisko już tu było, więc chyba musieli to uwzględniać. W niedzielę, kiedy nie ma spacerów, jest cicho. W tygodniu jednak pieski potrafią narobić trochę hałasu. Muszę jednak powiedzieć, że ja też tutaj mieszkam, i w nocy nie słyszę szczekania. Człowiek chyba oswaja się z tym głosem. Mam nadzieję, że sąsiedzi też tak mają.

Zbliża się zima, a to trudny okres dla zwierząt. Co jest najbardziej potrzebne psom?

Przede wszystkim słoma do bud. Nie dajemy ani siana ani kołder czy koców, ponieważ tutaj jest wilgotny teren a tylko słoma nie chłonie wilgoci. Poza tym oczywiście karma, zarówno sucha, jak i w puszkach. Bardzo przydatne są duże garnki, a także to, co się zużywa – szelki, obroże. Bardzo potrzebne są również preparaty przeciwpchelne i przeciwkleszczowe.

W jaki sposób psy trafiają do schroniska? Czy są to zwierzęta odławiane, czy może przyprowadzane?

Możemy przyjmować wyłącznie psy przekazywane przez gminę. Jeżeli ktoś zauważy bezdomne zwierzę, powinien zgłosić to do gminy, wówczas zostanie ono odłowione i trafi do nas. Gdybym przyjmowała wszystkie, to stałaby tutaj kolejka, a miejsca dla wszystkich nie mamy. Codziennie odbieram mnóstwo telefonów, ale umowy z gminami wyczerpują nasze możliwości.

Życzę, aby chętnych do adopcji było więcej niż psów i dziękuję za rozmowę.