Przyłącze z problemami

0
587
Reklama

Napisał do nas mieszkaniec Brwinowa, który latem ubiegłego roku podpisał z PGE umowę przyłączeniową. Do dzisiaj jednak przyłącza nie ma.

Pan Piotr pisze do nas: „W samym Brwinowie i na terenie gminy powstaje wiele nowych domów i każdy z właścicieli tych domów, w tym ja chciałbym mieć prąd ze stałego przyłącza. Od słupa, które PGE w Pruszkowie wyznaczyło jako słup, od którego należy pociągnąć kabel do posesji jest słownie dwa metry. I nie są to peryferia Brwinowa, ale okolice cmentarza, czyli praktycznie centrum. Umowę przyłączeniową podpisałem w lipcu 2017 roku. Te dwa metry, to dwa metry krzaków lub błota, jednak są one częścią gminy Brwinów i dlatego gminie należy się służebność. Niestety gmina nie może dogadać się z PGE i jedni zwalają winę na drugich, a ludzie w 2018 roku w mieście pod Warszawą prądu nie mają. Przez te same dwa metry pół roku wcześniej prowadziłem rurę z gazem, rurę wodociągową i kanalizacyjną i nie było żadnych problemów. Niestety nie wiem co takiego jest w umowie. Problem nie dotyczy tylko mnie, ale również innych osób, które próbują podłączyć prąd na stałe”.

Ponieważ problem wydaje się ważny i dotyczy wielu mieszkańców, zapytaliśmy w Urzędzie Gminy Brwinów, o co tu chodzi? Otrzymaliśmy takie wyjaśnienie:

„Od momentu, gdy w maju br. spółka PGE Dystrybucja S.A. zażądała od gminy Brwinów nowych zasad ustanawiania służebności przesyłu, pojawił się problem z przyłączaniem nowych budynków do sieci elektroenergetycznej. Dotyczy on nieruchomości położonych przy drogach wewnętrznych będących własnością gminy.

Reklama

W przypadku nieruchomości położonych przy drogach publicznych (gminnych, powiatowych czy wojewódzkich) nie ma takiego problemu, jednak w przypadku dróg wewnętrznych będących własnością gminy obowiązują już inne przepisy. Konieczne jest notarialne ustanowienie służebności przesyłu energii elektrycznej z wpisem do księgi wieczystej.

PGE zaproponowało gminie Brwinów „przykładowe oświadczenie do ustanowienia służebności przesyłu”, ale zawarte w nim nowe zapisy okazały się niemożliwe do przyjęcia przez gminę. W trakcie negocjacji udało się uzyskać porozumienie co do wielu punktów, m.in. określenia terminów płatności oraz terminu ustanowienia służebności, ale nadal kwestią sporną jest zakres swobody działania, jaką uzyskałoby PGE”.

– Nie możemy zgodzić się na narzucone nam zasady, na podstawie których wykonawca PGE mógłby realizować w pasie drogowym prace budowlane bez uprzedniego uzgodnienia sposobu ich wykonywania, zabezpieczenia wykopów czy terminu wejścia w teren. Nie wyobrażamy sobie przekazania PGE takiej swobody dysponowania naszym terenem, która mogłaby skutkować rozkopywaniem jezdni niedawno zmodernizowanych i utwardzonych dróg – bo tak byłoby dla wykonawcy taniej i wygodniej – zamiast wykonywania tych prac metodą przecisków czy przewiertów, bez naruszenia nawierzchni jezdni. Warto zauważyć, że tego typu prace PGE prowadziłyby do utraty gwarancji i rękojmi udzielonej przez wykonawcę modernizacji czy utwardzenia drogi. Ponadto, problem ten dotyczy też dróg, w których były lub mają być wykonywane prace związane z realizacją projektów dofinansowanych ze środków unijnych, np. ścieżek rowerowych. W tym przypadku tego typu swoboda wykonawców PGE mogłaby doprowadzić do naruszenia tzw. trwałości projektu, a w konsekwencji skutkować koniecznością zwrotu dofinansowania – tłumaczy burmistrz Arkadiusz Kosiński.

Gmina proponuje PGE dotychczasowe rozwiązanie, które sprawdza się w przypadku przyłączy gazowych, wodociągowych i telekomunikacyjnych (nie ma żadnych problemów z PGNiG, BPWiK czy operatorami telekomunikacyjnymi). Każdorazowe zawieranie umowy na czasowe zajęcie pasa drogowego tuż przed planowanym rozpoczęciem robót zabezpieczyłoby interesy gminy, a mieszkańcy mogliby liczyć na sprawne załatwienie sprawy. Tak odbywa się to już w przypadku dróg publicznych oraz dróg wewnętrznych, będących we władaniu gminy. – Nie chcemy blokować inwestycji prowadzonych przez PGE, ale musimy dbać o to, co dzieje się na drogach gminnych, za które odpowiadamy. Jak reagowalibyście, gdyby rozkopano dopiero co zmodernizowaną czy utwardzoną drogę? – tłumaczy burmistrz Kosiński. – Z punktu widzenia mieszkańców czekających na wybudowanie przyłącza, każdy tydzień zwłoki jest niekorzystny. Gmina Brwinów przesłała 31 października do PGE kolejna wersję porozumienia, z prośbą o pilne zajęcie stanowiska. W dniu 14 listopada wysłaliśmy monit i kolejny 26 listopada. Do dziś (30 listopada – red.) nie ma jeszcze – pomimo próśb i monitów – żadnej odpowiedzi ze strony PGE.

Tyle na razie udało nam się wyjaśnić. Sprawa rzeczywiście jest skomplikowana i w dalszym ciągu będziemy problem monitorowali i podawali informacje na bieżąco.

Reklama