Las płonie szybko

0
329
Reklama

Jedną z pierwszych decyzji rozluźniających rządowe restrykcje związane z epidemią, jest zgoda na wchodzenie do lasów. Niewykluczone jednak, że ze względu na ogromne zagrożenie pożarowe wstęp ten ograniczą leśnicy.

Decyzja o zamknięciu wstępu do lasów w ramach ochrony przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa była jedną z najbardziej krytykowanych. W ramach stopniowego znoszenia ograniczeń rząd zdecydował, że dostęp do lasów i parków będzie jednym z pierwszych ustępstw. W ramach „nowej normalności”, jak nazywa ją premier Mateusz Morawiecki, od poniedziałku 20 kwietnia możemy więc wybrać się na spacer do lasu. Zachowując oczywiście restrykcje dotyczące utrzymywania dwumetrowej odległości od innych osób i zakazu zgromadzeń. Co ważne, w lesie można przebywać bez maseczki. Nadal zamknięte zostają obiekty rekreacyjne, czyli wszelkie altany, miejsca na grilla czy ognisko oraz place zabaw. Wyłączone z użytkowania są również parkingi, a to z kolei oznacza, że w wielu miejscach do lasu nie wjedziemy samochodem. Wjechać bowiem możemy tylko w przypadku, jeśli droga jest np. drogą gminną prowadzącą przez las do innej miejscowości albo stanowi dojazd do leśnego parkingu.

Ogromne zagrożenie pożarowe

W tej chwili w prawie całej Polsce obowiązuje trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego. Niewielka ilość śniegu, przesuszona po zimie ściółka leśna oraz przedłużający się brak opadów zwiększają ryzyko pojawienia się ognia. Każdego dnia leśnicy otrzymują informacje o kolejnych pożarach, od początku roku lasy w całej Polsce płonęły ponad 2 tys. razy. Ryzyko wystąpienia pożaru jest bardzo duże przede wszystkim ze względu na wysuszoną ściółkę leśną. Jej wilgotność w niektórych miejscach wynosi poniżej 10%, a taki stan daje nadleśnictwu prawo do ogłoszenia zakazu wstępu do lasu.

Reklama

– Teraz jest najgorszy okres, za miesiąc będzie więcej nowej roślinności, dzięki czemu proporcjonalnie zwiększy się wilgotność ściółki – mówi rzecznik Nadleśnictwa Chojnów Sławomir Fiedukowicz. Decyzja o ewentualnym zamknięciu naszych lasów na razie nie zapadła, ale nie można jej wykluczyć. Zwłaszcza, że w okresie pandemii zainteresowanie aktywnością w lesie wzrosło, a nie wszyscy zachowują się w sposób odpowiedzialny.

Ludzie szkodzą lasom

Statystyki są bezwzględne: aż 95-97% pożarów lasów jest wywołane działalnością człowieka. – A większość z nich, nawet do 70%, stanowią celowe podłożenia ognia – mówi Fiedukowicz. Kwiecień często bywa najtragiczniejszym okresem w całym roku. Ze względu na suchą ściółkę, która ułatwia szybkie rozprzestrzenianie się ognia oraz wciąż praktykowane wypalanie traw – często właśnie z łąk ogień dociera do lasu.

Jak poinformował nas Sławomir Fiedukowicz, Lasy Państwowe wydają rocznie około 20 mln złotych na działania mające na celu wczesne wykrywanie pożarów. Chodzi o różnego rodzaju cyfrowe systemy obserwacyjne. Koszty gaszenia pożarów lasów są również wielomilionowe. Zwykle gaszenie odbywa się zarówno z lądu, jak i z powietrza. A ogromnej części strat nie da się przeliczyć na pieniądze, bo mowa tu o stratach środowiskowych.

Wybierając się do lasu pamiętajmy o podstawowych zasadach. Nie rozpalajmy ognia – w okresie wysokiego ryzyka pożarów dotyczy to nawet przeznaczonych do tego miejsc. Nie palmy papierosów w lesie. Jeden niedopałek na suchej ściółce (lub wyrzucony z okna samochodu) może spowodować wielki pożar. I co równie ważne dla środowiska – nie zostawiajmy śmieci w lesie. Niestety szybko dało się zauważyć na leśnych ścieżkach zwiększoną aktywność spacerowiczów – pozostawione butelki po napojach i opakowania po przekąskach. Skoro potrafimy zabrać do lasu pełną butelkę wody, puszkę piwa czy paczkę chipsów, dlaczego problemem jest zabranie z powrotem pustego, zgniecionego opakowania?

Od początku roku w lasach w Polsce wybuchło w sumie 2247 pożarów. Jak mówi stare powiedzenie – las rośnie długo, płonie szybko. Pamiętajmy o tym wybierając się na spacer.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj