Falenty bankierów i nie tylko, część 2

4

Jedną z przyczyn bankructwa Teppera była niewypłacalność króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który pożyczył od Tepperów prawie 11 milionów złotych.

O rodzinie bankierskiej i ich fortunie opowiadano niesamowite historie, dopatrywano się bankructwa w nieoszczędnym trybie życia Piotra Fergussona-Teppera. Wydaje się jednak, że sam Tepper „nakręcał” te opowieści, aby stwarzać wokół siebie i banku atmosferę niezniszczalnej fortuny. Jako właściciel m.in. dóbr Falenty, Gołków i Sękocin, starał się zapraszać do nich na wykwintne obiady możnych świata, w szczególności chętnie gościł króla. Stanisław August bywał zarówno w Gołkowie jak i w Falentach. Okolice były urokliwe, pałace wygodne i gospodarz, starając się okazać gościnność i manifestując swoje bogactwo, dawał przednią rozrywkę zaproszonym gościom. Potencjalni klienci Teppera musieli poczuć, że bank Teppera posiada nieograniczone możliwości. Jeszcze przed śmiercią Teppera Starszego wyprawiono w Falentach bal, którego głównym gościem był Stanisław August ze swoim dworem. Stawiła się tu cała liczna rodzina Tepperów z zastępem przyjaciół, ludzie finansjery i senatorowie. Król wracał z Siczy Zaporoskiej, ze spotkania z carycą Katarzyną II. Został powitany przez prymasa Polski Michała Poniatowskiego i księcia Kazimierza, dwóch królewskich braci. Przechadzali się oni po parku pałacowym, dyskutując o sytuacji Polski; jeszcze wówczas była nadzieja, że sytuacja ojczyzny nie jest zła. Zasiedli do stołu, ozdobionego tortem w kształcie pałacu w Łazienkach, a potrawy obiadowe były wyjątkowo wykwintne. Wieczór zakończył się pokazem ogni sztucznych, po stawie pływały łódki z gośćmi. Król wyjechał z Falent 22 lipca 1787 r., około godziny 9.00.

Tepperów lubiła też ludność jego majątków, gdyż bankier nie szczędził pieniędzy na ulepszanie życia mieszkańcom swoich włości. W marcu 1783 r. Tepper Młodszy uzyskał od króla przywileje targowe dla Raszyna, co dawało możliwość bogacenia się mieszkańcom. Pozwolił osiedlać się Żydom, a wieś Raszyn postanowił doprowadzić do roli ośrodka miejskiego. Architektowi Szymonowi Zugowi zlecił przebudowę kościoła św. Szczepana. Z funduszy bankiera pobudowano domy wokół rynku, postawiono budynek poczty ze stajnią na 20 koni, klasycystyczny ratusz, austerię, kramy i kuźnie.

Szlachta, widząc te ogromne inwestycje, chętnie pozbywała się nieruchomości, które były czasami kulą u nogi i kłopotami z dzierżawcami. Spieniężała, co się dało, i lokowała w bankach Tepperów dukaty na dobry procent – 6 do 8. Nikt wówczas nie myślał, ze bank może zbankrutować. Na początku lat 90. XVIII wieku sytuacja Polski stawała się coraz bardziej dramatyczna. Tak o tym pisze Wojciech Rogowski: „[Jednak] podejmowane od połowy XVIII w. działania zmierzające do naprawy i wzmocnienia państwa zaowocowały nowoczesną Konstytucją 3 Maja, która warta była więcej niż angielska, jak oceniał ją pruski minister spraw zagranicznych von Hertzberg, oraz ideami i projektami nowoczesnych instytucji publicznych w tym banku narodowego, czy emisji banknotów. Lata 90. XVIII wieku nie należały do spokojnych. Polityka kładła się coraz dłuższym cieniem na interesach finansowych, handlowych i przemysłowych. Imponujący rozwój warszawskiej kapitalistycznej finansjery (free banking) załamał się w wyniku pierwszego w dziejach Polski kryzysu bankowego. A efekt domina rozpoczął się właśnie od największego banku, domu bankowego Piotra Fergussona-Teppera. Problemy zaczęły się zimą 1793 r. na największym wczesnym rynku finansowym Polski w targowym Dubnie. Rynek zareagował na informacje o podpisanej 23 stycznia 1793 r. konwencji rozbiorowej między Rosją i Prusami, wkroczeniu wojsk pruskich do kraju”. Przełomowym dniem dla polskiej finansjery, jak się sadzi, był dzień, w którym król poprosił Teppera o kolejną pożyczkę. Pasywa Teppera były wówczas zaangażowane w większości w pożyczkach i inwestycjach własnych, banki zachodnie odmówiły wsparcia. Nakręciło to panikę na rynku pieniądza, zaczęto wycofywać gotówkę z banków, co spowodowało ograniczenie wypłat, a to z kolei jeszcze większą panikę i w końcu krach. W czasie insurekcji kościuszkowskiej, podczas zamieszek w Warszawie Piotr Fergusson-Tepper został napadnięty w swoim domu handlowym i jednocześnie domu bankowym przez tłum ludzi. Broniąc swojego majątku został poturbowany, odniósł liczne rany. Zmarł kilka dni później, 26 kwietnia 1794 roku. Tepper Starszy wówczas już nie żył, zmarł w roku 1790. Majątek Tepperów został wystawiony na licytację.

Czasy Tomasza Dangla

W 1801 r. Falenty zakupił Tomasz Dangel (1742-1808), siodlarz, który kształcił się w Londynie. Najpierw produkował siodła, rozwinął swoją fabrykę i zaczął produkować karety i powozy. W swoim zakładzie zatrudniał około 300 pracowników. Miał w składzie fabrycznym po 100 powozów. Cena jednego wynosiła nawet do 2000 dukatów. Taką oto opowieść przekazywano sobie o początkach fortuny Dangla: Przyszedł on do Polski z mantelzakiem (tobołkiem podróżnym) na plecach, a idąc drogą ku Warszawie, spotkał wracającego z przejażdżki od strony Raszyna króla Stanisława Augusta. Król, spostrzegłszy wędrownika, zaciekawił się nim i zapytał, czym się zajmuje? Dowiedziawszy się, że nazwisko jego brzmi Dangel i że się kształcił w zagranicznych zakładach siodlarskich przy budowie pojazdów, rozkazał mu stawić się na zamku. Wsparł go następnie swą opieką i niewielką pomocą, i to był początek majątku i rozgłosu tego fabrykanta, którego powozy „danglówkami” powszechnie zwano. Niezawodnie pomoc Stanisława Augusta bardzo przyczyniła się do kariery Dangla, niemniej zawdzięczał ją sobie i swej energii, wiedzy i zdolnościom. Z małego ziarnka umiał on stworzyć olbrzymie zakłady przemysłowe. Pewien znawca tematu, bawiący w 1782 r. w Warszawie tak mówił o Danglu: „Połączył w swoich wielkich domach na ul. Senatorskiej i na ul. Elektoralnej pracownie wszystkich rzemieślników, których do wystawienia powozu potrzebuje, jako to: stelmachów, siodlarzy, kowali, lakierników, tasiemkarzy, farbiarzy, pasamoników itd., iż w razie, gdy kupujący w bogatym składzie gotowych wyrobów tegoż fabrykanta nie znajdzie do swego upodobania powozu, w nieuwierzenia krótkim czasie takowy mu wystawią”.