Gmina rozpoczęła akcję koszenia trawników

0
133
Reklama

Gmina Michałowice rozpoczęła koszenie trawników, łącznie jest to aż 40 hektarów. Na wniosek mieszkańców prace rozpoczynają się o 6.00, a kończą o 15.00.

Wiosną wszystko budzi się do życia, a przed ogrodnikami wiele porządków i działań na rzecz pięknego wyglądu roślin. Dotyczy to również samorządów dbających o stan zieleni. Gmina Michałowice przystąpiła do działania i rozpoczęła wiosenne koszenie. We wszystkich miejscowościach jest 40 hektarów trawników. W ubiegłym roku wiosenne koszenie zajęło blisko cztery tygodnie. Proces jest czasochłonny, bo często są to wąskie kawałki przy chodnikach czy ulicach.

Koszenie jest potrzebne, ale zarazem problemowe. Chodzi o hałas kosiarek, dlatego gmina uwzględniła zdanie mieszkańców. – W umowie na koszenie jest zapis o prowadzeniu prac w dni robocze tzn. z wyłączeniem sobót i niedziel, kiedy mieszkańcy wypoczywają. Taki zapis wprowadziliśmy na Państwa wnioski. Koszenie rozpoczyna się u nas do tego po zakończeniu ciszy nocnej tzn. od 6.00, a kończy o 15.00 – tak, aby nawet w dniach koszenia ułatwić wypoczynek po godzinach pracy. Dalsze ograniczenie godzin pracy kosiarzy od np. 10.00 do 15.00 byłoby nierozsądne z powodów finansowych. Realny czas pracy pracowników to 5.00–15.00 – wyjaśnia wójt Michałowic Małgorzata Pachecka.

Czytaj także: Twoja bezpieczna WuKaDka

Będzie szybciej

Samorząd liczy, że tegoroczne koszenie uda się zrealizować szybciej. – W tym roku zatrudniliśmy firmę, która ma więcej dobrych, efektywnych maszyn i większą liczbę pracowników. Czas potrzebny na jednorazowy pokos w gminie zmniejszy się o około 10 dni. To dużo. W ten sposób chcemy także znacznie kontrolować ryzyko wysiewania się chwastów pomiędzy pokosami – wyjaśnia wójt Paechecka.

Jednocześnie samorząd prosi o wyrozumiałość mieszkańców. Często ranne koszenie może być denerwujące, ale wszystko dzieje się dla dobra społeczności i estetyki terenu. – Dalsze ograniczenie godzin koszenia od 10.00 do 15.00 jest po prostu niemożliwe i nieuzasadnione – ani ekonomicznie, ani sensem wykonywania tej pracy. Musimy wykorzystać możliwie czas w dni bezdeszczowe, by skosić nasze 40 hektarów – podkreśla wójt Michałowic.

Reklama

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj