Czarne punkty wodne – gdzie trzeba uważać z kąpielą?

0
123
Reklama

Od kilkunastu lat samorząd województwa mazowieckiego publikuję listę miejsc, w których lepiej nie wchodzić do wody. Czarne punkty wodne znajdziemy również w powiatach piaseczyńskim i pruszkowskim.

Sezon letni tradycyjnie przynosi ponure statystyki utonięć. Z policyjnych danych wynika, że co roku w wodzie życie traci kilkaset osób. Tylko w czerwcu br. doszło już do 54 utonięć. Najczęściej do wypadków dochodzi na dzikich plażach i w miejscach niestrzeżonych. Dlatego samorząd województwa, we współpracy z Komendą Stołeczną Policji i Komendą Wojewódzką Policji, od kilku lat oznacza najbardziej niebezpieczne punkty.

– Tablicami oznakowane są te miejsca, w których do tej pory dochodziło do największej liczby utonięć czy to z racji niebezpiecznych wirów, ukształtowania dna czy też zbytniej brawury kąpiących. Samorząd Województwa Mazowieckiego ma również nadzieję, że tablice będą impulsem do zachowania szczególnej uwagi – zwłaszcza w czasie wakacji, kiedy najwięcej młodych osób planuje wypoczynek nad wodą – informuje Biuro Bezpieczeństwa Publicznego.

Lista czarnych punktów wodnych rokrocznie jest aktualizowana w oparciu o dane policyjne. W liczącym 122 punkty wykazie znajdziemy również akweny w naszej okolicy. W powiecie piaseczyńskim znajduje się jeden czarny punkt wodny – zalew przy Górkach Szymona w Zalesiu Dolnym. Trzy czarne punkty znajdują się na terenie powiatu pruszkowskiego. To stawy w Mosznie w gminie Brwinów oraz żwirownie w Sokołowie w gminie Michałowice (dwa punkty). Według danych niebezpiecznie jest również na Zalewie Żyrardowskim oraz kilkunastu miejscach w Warszawie, w tym m.in. jeziorko Czerniakowskie czy Szczęśliwickie. Pełną listę czarnych punktów wodnych na Mazowszu znajdziemy tutaj.

Kilkaset utonięć rocznie

Statystyki są brutalne. Rokrocznie w Polsce tonie kilkaset osób. W ubiegłym roku  w wodzie życie straciło 460 osób. Przeważająca większość z nich to mężczyźni – aż 418. Najwięcej ofiar to osoby powyżej 50. roku życia. Często w grę wchodzi też niestety alkohol. Mimo regularnie powtarzanych przestróg, aż 117 osób przed utonięciem spożywało alkohol.

Reklama

– Od lat w całym kraju mierzymy się z tragicznymi statystykami utonięć. Mamy nadzieję, że tablice będą skutecznym ostrzeżeniem dla wypoczywających nad wodą – mówi kom. Justyna Stanik-Rybak z wydziału prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu.

W 2020 roku do utonięć najczęściej dochodziło w rzekach (118 przypadków) i jeziorach (111 przypadków). W większości przypadków przyczyną była kąpiel w miejscu niestrzeżonym. Z kolei najrzadziej do utonięć dochodziło w morzu; w minionym roku było to 25 osób, co stanowiło niecałe 5,5% wszystkich ofiar.

Czytaj również: Pociągiem Intercity bez limitu pasażerów

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj