Brak wiedzy przyczyną kontrowersji wokół terenu przy Utracie

0
59
Reklama

Temat zagospodarowania terenu wzdłuż rzeki Utraty w Pruszkowie rodzi kontrowersje i niepokój o środowisko naturalne. Urzędnicy uspokajają i podkreślają, że cała sytuacja wywołana jest… brakiem wiedzy.

W 142. wydaniu „Przeglądu Regionalnego” opisywaliśmy wątpliwości dotyczące zagospodarowania terenu wzdłuż Utraty. Obawa o stan środowiska naturalnego i zmiany z nim związane były powodem społecznego oporu. Pruszkowski magistrat uspokajał i zapewniał, że planowane działania uatrakcyjnią teren.

Zderzyły się dwie racje. Tych, którzy nie chcą ingerencji w środowisko naturalne. Z kolei druga strona stawia na rozwój terenów zielonych. Problem w tym, że planowane działania rodzą pytania i niepokój tych, którzy bronią obecnego stanu obszaru przy Utracie. Powód? Urzędnicy wyjaśniają.

– Najbardziej prawdopodobną przyczyną jest brak wiedzy dotyczącej zakresu planowanej inwestycji. W ramach zagospodarowania terenów wzdłuż rzeki przewidziane są prace polegające na budowie ciągu spacerowego wzdłuż rzeki, udostępnienie mieszkańcom części parku położonego na terenie Szpitala Tworkowskiego, gdzie planowane jest wykonanie prac pielęgnacyjnych istniejącej zieleni, wybudowanie ciągów spacerowych oraz montaż elementów małej architektury. Ponadto projekt przewiduje stworzenie ścieżki edukacyjnej na terenie Parku Potulickich, montaż ławek i koszy wzdłuż rzeki, budowę altany, wieży widokowej do obserwacji ptaków oraz montaż budek lęgowych dla ptaków i nietoperzy, a także hoteli dla owadów. Głównym elementem projektu jest odbudowa siedlisk wzdłuż koryta rzeki i na terenach do niego przyległych poprzez reintrodukcję gatunków rodzimych roślin (drzew, krzewów, roślin zielnych) jak również wykonanie łąki kwietnej o znacznych rozmiarach – odpowiedział nam Urząd Miasta Pruszkowa.

Magistrat zapewnia, że plany związane z zagospodarowaniem terenu wzdłuż rzeki Utraty nie niosą ze sobą żadnego ryzyka w postaci zagrożenia dla środowiska naturalnego. W innym wypadku złożony w 2018 roku wniosek o dofinansowanie nie spotkałby się z akceptacją. Chodzi o środki w wysokości ponad 6 milionów złotych.

Reklama

– Zakres prac, który mógłby powodować jakiekolwiek zagrożenie dla środowiska, nie mógłby być pozytywnie zaopiniowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, tak samo jak nie mógłby być realizowany na terenie wpisanym do rejestru zabytków tj. na obszarze Parku Potulickich, jak również na terenie parku należącego do Szpitala Tworkowskiego. Realizacja tego zadania udostępni mieszkańcom miasta kolejne tereny zieleni do wykorzystania rekreacyjnego – tłumaczą urzędnicy.

Zabetonowane miasto?

Jednym z często podnoszonych zarzutów względem władz Pruszkowa jest ograniczanie zieleni i betonowanie miasta.

– W naszej opinii zarzuty te są całkowicie niezrozumiałe. Ochrona środowiska naturalnego jest jednym z najważniejszych celów. Natomiast w wielu sytuacjach stajemy przed bardzo trudnymi wyborami pomiędzy wycinką drzew a budową obiektów oświatowych – jak to może mieć miejsce przy rozbudowie Szkoły Podstawowej nr 3, budowie Przedszkola Miejskiego nr 8 lub 9, czy budowie nowego Żłobka Miejskiego przy ul. 3-go Maja. Wszystkie te decyzje są niezwykle trudne i zdajemy sobie sprawę z ich konsekwencji. Jednakże bez tego miasto Pruszków nie będzie miało możliwości rozwijać się, podążając za zwiększającym się nieustannie jego zaludnieniem – wyjaśnia pruszkowski magistrat. – W zamian za podejmowane przez nas działania realizujemy różnego rodzaju nasadzenia zastępcze, jak ma to miejsce przy ul. Działkowej, łączniku Dolna/Piastowska oraz innych miejscach naszego miasta – dodaje.

Czytaj również: Plan zagospodarowania terenu wzdłuż rzeki Utraty budzi obawy

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj