Strajk dla planety

83

Jak nastolatki spędzają wakacje? Niektórzy jeżdżą na obozy czy kolonie, inni z rodzicami podróżują po świecie. A 13-letnia Inga Zasowska próbuje ratować planetę.

O nastolatce z Grodziska Mazowieckiego zrobiło się głośno niespełna dwa tygodnie temu, gdy z transparentem „Wakacyjny Strajk Klimatyczny” usiadła pod sejmowymi barierkami. Wówczas towarzyszyła jej garstka bliskich osób. W kolejny piątek, gdy – zgodnie z obietnicą – Inga znów pojawiła się w okolicach ul. Wiejskiej w Warszawie, wokół niej zgromadził się już tłum. Do protestu dołączyły m.in. organizacje Młodzieżowy Strajk Klimatyczny czy Miasto Jest Nasze. Swoje wsparcie dla sprawy demonstrowały nawet osoby starsze – uwagę przykuwał transparent „POPIERAMY INGĘ – POLSKIE BABCIE”, trzymany przez seniorki. Gesty solidarności popłynęły również spoza stolicy – w Gdańsku odbyła się manifestacja pod patronatem prezydent Aleksandry Dulkiewicz i europosłanki Magdaleny Adamowicz.

W krótkim oświadczeniu Inga zaapelowała przede wszystkim do dziennikarzy. – Na mediach spoczywa wielka odpowiedzialność informowania społeczeństwa i kształtowania opinii publicznej – mówiła. – Dlaczego wciąż tak mało mówicie o zmianie klimatu, skoro teraz nic nie jest ważniejsze? Nie zależy mi na tym, byście mówili o mnie. Zależy mi, byście mówili o zmianie klimatu.

Protest Ingi Zasowskiej wpisuje się w akcję Fridays for Future (Piątki dla Przyszłości – red.), oddolny ruch ekologiczny, zapoczątkowany rok temu przez 15-letnią Szwedkę Gretę Thunberg. Fridays for Future działa już na całym świecie i zrzesza młodzież, która sprzeciwia się bezczynności polityków w sprawie ograniczania wpływu człowieka na zmiany klimatyczne.

Trudno odmówić młodym racji. Naukowcy od lat ostrzegają, że jeśli szybko nie podejmiemy zdecydowanych działań, wkrótce będzie nam grozić zagłada. Jeśli w ciągu 11 lat nie ograniczymy o połowę emisji gazów cieplarnianych, w naszym regionie wkrótce zacznie brakować wody pitnej. A brak wody oznacza także brak upraw. Wówczas czeka nas masowa migracja, a wraz z nią – głód i niepokoje społeczne.

Mimo alarmujących sygnałów płynących ze świata nauki, politycy wciąż podchodzą do kwestii ochrony środowiska z umiarkowanym entuzjazmem, tłumacząc brak zdecydowanych działań czynnikami ekonomicznymi. Tymczasem pierwsze skutki zmian klimatycznych już odczuwamy na własnej skórze. Wyjątkowo sucha wiosna, rekordowo wysokie temperatury, tornada czy grad wielkości pięści – anomalie pogodowe stają się już codziennością. To naprawdę ostatni moment, by spróbować odwrócić te zmiany.